Forum Parafialne
Forum Parafii pw. ¶w. Zygmunta i ¶w. Jadwigi w Kêdzierzynie-Ko¼lu

Hyde Park - Dlaczego nowa msza nie jest katolicka...

gregorek - 2010-01-16, 12:15
Temat postu: Dlaczego nowa msza nie jest katolicka...
Oto transkrypcja wyk³adu wyg³oszonego przez ksiêdza J.Jenkins'a FSSPX w 2008 roku.



Konferencja na temat nowej Mszy: Dlaczego nowa Msza nie jest katolicka?

Wstêp

Tytu³ mojej dzisiejszej konferencji mo¿e wydawaæ siê nieco szokuj±cy: dlaczego nowa Msza nie jest katolicka. Przez now± Mszê rozumiem oczywi¶cie msza³ powsta³y po reformach II Soboru Watykañskiego, og³oszony przez Paw³a VI bull± Missale romanum w roku 1969. Jest to Msza, w której wielu, je¶li nie wiêkszo¶æ katolików na ca³ym ¶wiecie uczestniczy w ka¿d± niedzielê. Twierdzenie, ¿e Msza ta nie jest katolicka, mog³oby wiêc wydawaæ siê nieco dziwne. Jak jednak zobaczymy w ci±gu krótkiego czasu, jaki mamy do dyspozycji, gdy przyjrzymy siê tre¶ci nowego rytu, takiemu, jaki jest on w istocie, jest rzecz± trudn±, je¶li nie wrêcz niemo¿liw±, pogodziæ j± z nauk± Ko¶cio³a odnosz±c± siê do Naj¶wiêtszej Ofiary Mszy.
Proszê zauwa¿yæ, ¿e powiedzia³em: „takiemu, jaki jest on w istocie”. Na plakacie informuj±cym o niniejszej konferencji zobaczyæ mo¿na zdjêcie z celebracji nowej Mszy przez kard. Mahoneya podczas konsekracji katedry 2 kwietnia 2002 roku. Tego rodzaju aberracje liturgiczne s± niestety bardzo powszechne w ko¶cio³ach, w których sprawowana jest obecnie nowa Msza. Nie bêdziemy jednak zajmowali siê ¶wiêtokradztwami takimi jak Komunia na rêkê, klaskanie i tañce podczas liturgii itd. Nadu¿ycia te s± tak rozpowszechnione i nagminne, ¿e w ¶wiadomo¶ci wielu ludzi s± one wrêcz elementami sk³adowymi nowej Mszy. Znajomy ksi±dz z Ameryki powiedzia³ mi kiedy¶ ¿artem, ¿e nawet potrzebuje indultu na odprawienie nowej Mszy zgodnie z rubrykami... Nie mamy jednak czasu zajmowaæ siê najrozmaitszymi nadu¿yciami liturgicznymi, jakie katolicy na ca³ym ¶wiecie zmuszeni s± obecnie znosiæ. Ograniczymy siê do doktrynalnych nie¶cis³o¶ci nowej Mszy, czyli do jej oficjalnego ³aciñskiego tekstu og³oszonego przez Watykan, wolnego od wszelkich nadu¿yæ. Zobaczymy, ¿e nawet w swej najczystszej formie nowy ryt jest pod wieloma aspektami doktrynalnymi u³omny i ¿e in se, czyli sam w sobie, nie wyra¿a wiary katolickiej w sposób zdefiniowany przez Ko¶ció³.
Liturgiczne ekstrawagancje s± naprawdê niczym w porównaniu z odchyleniami doktrynalnymi obecnymi w nowym mszale, trzeba te¿ mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e czêstokroæ owe doktrynalne nie¶cis³o¶ci sta³y siê ¼ród³em wielu z nadu¿yæ, których jeste¶my obecnie ¶wiadkami. Na przyk³ad nie da³oby siê wprowadziæ Komunii na rêkê, gdyby uprzednio nie zmieniono nauki dotycz±ca natury Naj¶wiêtszego Sakramentu oraz Mszy. Zastêpowanie wy¶wiêconych kap³anów przez wiernych – czy te¿, jak siê ich obecnie nazywa „¶wieckich szafarzy” – nie by³oby mo¿liwe bez ca³kowicie nowego pojmowania Mszy, a wiêc i kap³añstwa. Tak wiêc koncentruj±c siê na doktrynie wyra¿onej przez nowy ryt Mszy, bêdziemy w stanie odnale¼æ przyczynê i ¼ród³o rozmaitych utrapieñ, dotykaj±cych obecnie nasze ko¶cio³y i parafie.

Porz±dek konferencji

Niniejsza konferencja sk³adaæ siê bêdzie z trzech g³ównych czê¶ci. Na pocz±tku – jak my¶lê – dobrze bêdzie przypomnieæ pokrótce, czego Ko¶ció³ katolicki naucza o Naj¶wiêtszej Ofierze Mszy. Doktrynê tê mo¿na znale¼æ przede wszystkim w s³owach Chrystusa Pana wypowiedzianych w Wielki Czwartek oraz w nauce Doktorów Ko¶cio³a oraz definicjach doktrynalnych formu³owanych przez papie¿y oraz sobory, zw³aszcza przez Sobór Trydencki, który zdefiniowa³ wiele prawd dotycz±cych tej czcigodnej tajemnicy naszej wiary. Dalej zobaczymy, w jaki sposób ryt Mszy u¿ywany przed wprowadzeniem nowego msza³u streszcza³ a zarazem chroni³ to nauczanie Ko¶cio³a. Nastêpnie przyjrzymy siê nauczaniu wyra¿anemu przez now± liturgiê Mszy, przytaczaj±c nie tylko tekst jej samej, ale równie¿ autorytatywnego dokumentu t³umacz±cego jej autentyczny sens, oraz wypowiedzi cz³onków Concillium, czyli komitetu bêd±cego rzeczywistym autorem reform liturgicznych. Na koniec zobaczymy, ¿e nowej Mszy nie tylko brak jest doktrynalnej precyzji, jak± powinna posiadaæ, ale równie¿ ¿e sami jej autorzy pragnêli wyra¼nie, ¿eby wyra¿a³a ona doktrynê inn± ni¿ nauka zdefiniowana przez Sobór Trydencki. Poczynimy te¿ kilka praktycznych obserwacji i konkluzji dotycz±cych tego fundamentalnego faktu.

Zarzut: nie wolno krytykowaæ Stolicy Apostolskiej!

Niech mi bêdzie wolno na samym pocz±tku, przed przej¶ciem do tematu niniejszej konferencji, ustosunkowaæ siê do zarzutu, ¿e nie wolno nam krytykowaæ rytu, który Ko¶ció³ katolicki podaje nam za po¶rednictwem Stolicy Apostolskiej, ¿e jest czym¶ bezbo¿nym, a nawet skandalicznym badaæ czy krytykowaæ ryt, w którym uczestniczy wiêkszo¶æ katolików. Jest to po prostu nieprawda. Ka¿dy katolik ma moralny obowi±zek szukaæ rozwi±zania dylematu stworzonego poprzez wprowadzenie nowego rytu. Nigdy przedtem w dwutysi±cletniej historii Ko¶cio³a nie wydarzy³o siê nic podobnego.
¯aden papie¿ w ca³ej historii Ko¶cio³a nigdy nie stworzy³ nowego rytu Mszy. Oczywi¶cie papie¿e modyfikowali ró¿ne obrzêdy zwi±zane z Msz±. Na przestrzeni wieków zmieniany by³ kalendarz i uk³ad ¶wi±t, aprobowane by³y rozmaite nabo¿eñstwa, a ró¿ne lokalne zwyczaje wprowadzano lub znoszoni. W Liber Pontificalis, staro¿ytnej historii papie¿y, czytamy o rozmaitych ma³ych zmianach, jakie niektórzy z nich czynili w rycie Mszy. Na przyk³ad ¶w. Telesfor, Grek zmar³y w roku 136 (czyli jakie¶ sto lat po Wniebowst±pieniu Pana Jezusa) zadekretowa³: „septem hebdomdas ante pascha iejunium celebraretur, et natale Domini noctu missas celebrarentur, nam omni tempore, ante horae tertia cursum nullus praesumeret missas celebrare, qua hora Dominus noster ascendit crucem; ante sacrificium hymnus diceretur angelicus, hoc est : Gloria in excelsis Deo”, czyli ¿e „nale¿y po¶ciæ przez siedem tygodni przed Wielkanoc±, ¿e w dzieñ narodzenia Pana Msza odprawiana ma byæ w nocy, natomiast w ka¿dym innym czasie nikt nie powinien jej odprawiaæ przed godzin± trzeci±, czyli godzin±, o której Pan wst±pi³ na krzy¿, a tak¿e ¿e Hymn Anielski (czyli Gloria) powinien byæ odmawiany ‘przed ofiar±’ czyli przed kanonem Mszy”. Inny papie¿ doda³ do Communicantes imiona ¶wiêtych Kosmy i Damiana po ¶mierci tych mêczenników w roku 303. Wszystkie te zmiany mia³y jednak charakter drugorzêdny, wiêkszo¶æ z nich polega³a po prostu na wprowadzeniu pewnych dodatków, czyni±cych bardziej precyzyjnymi pewne aspekty tajemnic wiary, atakowanych przez herezje pojawiaj±ce siê w danym wieku, lub po prostu upiêkszali zwyk³e Msze niedzielne hymnami, które by³y normalnie odmawiane w dni ¶wi±teczne.
Nigdy jednak, powtarzam – nigdy, w ca³ej historii Ko¶cio³a, nie napotykamy na stworzenie w ca³o¶ci nowego rytu Mszy. Wszystkie ryty, zarówno wschodnie jak i zachodnie, wywodz± swój pocz±tek od jednego z Aposto³ów, od kogo¶, kto by³ obecny podczas Ostatniej Wieczerzy lub by³ g³osicielem Ewangelii w kraju, do którego Aposto³owie zostali pos³ani. Faktycznie tylko staro¿ytno¶æ danego rytu decydowa³a o tym, ¿e móg³ on byæ u¿ywany w Ko¶ciele, a nie fakt, ¿e by³ on promulgowany przez papie¿a. Z samej definicji sakramenty czerpi± sw± moc z zas³ug Zbawiciela, który da³ swym Aposto³om i ich nastêpcom w³adzê sk³adania ofiary Mszy i zarazem na³o¿y³ na nich obowi±zek zachowywania depozytu wiary. To w³a¶nie w tym celu papie¿ obdarzony jest nieomylno¶ci± w kwestiach wiary i moralno¶ci: aby definiowa³ i chroni³ depozyt wiary, a nie po to, by tworzy³ nowe doktryny. Poniewa¿ za¶ liturgia powinna byæ zawsze wyrazem depozytu wiary, papie¿ ma w³adzê i obowi±zek chroniæ oraz doprecyzowywaæ obrzêdy Mszy, nie ma jednak w³adzy tworzyæ liturgii ca³kowicie nowej i ró¿nej od istniej±cych. Papie¿ jest z definicji wikariuszem Jezusa Chrystusa, Jego zastêpc±, którego obowi±zkiem jest strzec tego, co mu powierzono. Papie¿ nie jest twórc± sakramentów, jest ich depozytariuszem. Ju¿ sam fakt, ¿e po raz pierwszy w historii Ko¶cio³a jeste¶my ¶wiadkami takiego aktu ze strony najwy¿szej w³adzy w Ko¶ciele, obliguje nas do przyjrzenia siê bli¿ej temu nadzwyczajnemu wydarzeniu, jakim by³o promulgowanie „nowego rytu Mszy”.
Jedynych w historii precedensów tworzenia nowego rytu od podstaw dostarczy³y wspólnoty, które od³±czy³y siê od Ko¶cio³a katolickiego. Marcin Luter, wkrótce po zerwaniu z Ko¶cio³em katolickim i wprowadzeniu swej nauki o usprawiedliwieniu, po napisaniu traktatu „O zniesieniu Mszy prywatnych” w roku 1521 opublikowa³ zreformowane „obrzêdy Wieczerzy Pañskiej”. Jan Kalwin zaprowadzi³ nabo¿eñstwo odpowiadaj±ce g³oszonej przezeñ nowej doktrynie, wedle której nauka o rzeczywistej obecno¶ci Pana Jezusa w Eucharystii jest ba³wochwalstwem. Owe „zreformowane” liturgie wprowadzone zosta³y w³a¶nie dlatego, ¿e pojawi³y siê nowe doktryny. Nowe doktryny wymagaj± nowych praktyk, a poprzez udzia³ w nowych praktykach pozyskuje siê wyznawców nowych doktryn. Tak wiêc sam instynkt naszej wiary, czy raczej roztropno¶æ nabyta przez Ko¶ció³ na przestrzeni wieków, ka¿e, by¶my byli pow¶ci±gliwi i podejrzliwi wobec wszelkich rzeczy „nowych” i „zreformowanych”. Normaln± reakcj± ka¿dego katolika, a w³a¶ciwie ka¿dego uczciwego cz³owieka, jest badanie wszystkiego, co nowe, i os±dzanie, czy jest to zgodne z tym, w co wierzy, czy te¿ nie, czy jest dobre, czy z³e, czy powinien to czyniæ, czy te¿ nie.
Nie jest wiêc wyrazem braku szacunku wobec w³adzy uwa¿ne czy nawet krytyczne badanie tego, co jest przez tê w³adzê promulgowane – jest to w istocie raczej komplement, gdy¿ poprzez badanie tego, co w³adza nakazuje, okazujemy, ¿e s³uchamy jej g³osu. Nie mo¿e byæ mowy o ¿adnym pos³uszeñstwie bez wcze¶niejszego okre¶lenia, co nale¿y czyniæ oraz czy i w jakim stopniu to, czego od nas ¿±daj±, jest wykonalne. Nie jest jednak komplementem, by pos³u¿yæ siê przyk³adem zaczerpniêtym od Hansa Christiana Andersena, mówiæ cesarzowi, ¿e wygl±da w swych nowych szatach ol¶niewaj±co, podczas gdy w rzeczywisto¶ci jest on nagi...

Czê¶æ pierwsza: Nauka Ko¶cio³a o Naj¶wiêtszej Ofierze Mszy

Zacznijmy wiêc od przypomnienia tego, co Ko¶ció³ naucza o Naj¶wiêtszej Ofierze Mszy. Owo nauczanie Ko¶cio³a jest po prostu wyja¶nieniem tego, co Chrystus Pan mówi nam w Ewangelii, w ustêpie dotycz±cym pierwszej Mszy, Ostatniej Wieczerzy. Chrystus Pan obieca³ t³umom, które do¶wiadczy³y rozmno¿enia chleba, ¿e da im swoje cia³o jako pokarm, a krew jako napój, aby mogli mieæ ¿ywot wieczny (J 6). W noc przed swoj± mêk± Pan Jezus wype³ni³ te obietnice, ustanawiaj±c Ofiarê Mszy, sakrament kap³añstwa i Naj¶wiêtsz± Eucharystiê.
Zbawiciel wzi±³ chleb, pob³ogos³awi³ go i powiedzia³: „Bierzcie i jedzcie, TO JEST CIA£O MOJE”, podobnie wzi±³ kielich i powiedzia³: Pijcie z tego wszyscy, TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ NOWEGO PRZYMIERZA, KTÓRA ZA WIELU BÊDZIE WYLANA NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW” (Mt 26, 28). Te dwa zdania zawieraj± w sobie ca³± tajemnicê Mszy.
Pan Jezus mówi: „TO JEST CIA£O MOJE”. Ju¿ pierwsze s³owo: „TO” oznacza dok³adnie „to, co tutaj mam”. Kiedy pytamy: „Co TO jest?”, oczekujemy w odpowiedzi s³owa czy wyra¿enia, które odda naturê danej rzeczy. Pytam was „Co to jest?”, a wy odpowiadacie, ¿e to stó³ – s³owo „TO” odnosi siê do czego¶ obecnego przed wami, ale raczej do jego trwa³ych przymiotów, do jego natury, do istoty rzeczy. Nie odpowiadacie na przyk³ad: „To jest bia³e” albo: „To jest du¿e”, ale raczej: „To stó³”. Czym innym by³oby zapytanie: „Jakie to jest du¿e?” czy: „Jaki to ma kolor?”. Odpowiedzi na te pytania powiedzia³yby nam co¶ innego, nie powiedzia³yby jednak, CZYM jest dana rzecz. Wiele rzeczy jest du¿ych i bia³ych – zarówno samochód, jak i budynek mog± byæ równocze¶nie du¿e i bia³e, nikt jednak chyba nie pomyli³by jednego z drugim. Tak wiêc kiedy Zbawiciel mówi: „TO” z zdaniu „TO JEST CIA£O MOJE”, nie odnosi siê do koloru ani wielko¶ci tego, co siê przed Nim znajduje, ale raczej do natury tej rzeczy, albo tego, co mogliby¶my nazwaæ jej substancj±. Nazywamy to substancj±, gdy¿ jest tym, co „sub-stare”, czyli tym, co „stoi za” czy te¿ „kryje siê za” przymiotami danej rzeczy. Mo¿emy pomalowaæ samochód na czarno lub ¿ó³to, nadal jednak pozostanie on samochodem. Zewnêtrzne przymioty odpowiadaj± temu, „jak” lub „w jaki sposób” rzecz mo¿e istnieæ. A jednak Pan Jezus mówi: „TO”. Oznacza to, ¿e w momencie wypowiadania tych s³ów, odnosi siê do substancji tego, co znajduje siê przed Nim.
Zauwa¿my te¿, ¿e Pan Jezus nie mówi: „to przedstawia”, „to bêdzie” czy nawet „niech bêdzie” [warunkowo]. Mówi po prostu: „JEST”, czyli w czasie tera¼niejszym. Stwierdza prosty fakt, identyczno¶æ podmiotu z orzeczeniem. Nie wyra¿a pragnienia czy ¿yczenia, ale prosty fakt. Nastêpnie mówi: „CIA£O MOJE”. Uto¿samia naturê tego, co trzyma w swych d³oniach, ze swoim prawdziwym Cia³em. Chrystus Pan mówi: „TO JEST CIA£O MOJE”, stwierdzaj±c w ten sposób, ¿e natura tego, co trzyma w d³oniach, jest substancjalnie [substantialiter] ta sama, co natura Jego Cia³a.
Pan Jezus nie powiedzia³ te¿ nic „o pewnej ilo¶ci” czy „pewnej wielko¶ci”, czy o jakiejkolwiek innej cesze, a jedynie o naturze rzeczy. St±d cud Naj¶wiêtszej Eucharystii: kolor, wielko¶æ, kszta³t i wszystko, co mogliby¶my nazwaæ „akcydensami” rzeczy pozostaj± te same, jednak ich natura siê zmienia. Pan Jezus, poprzez prosty akt wypowiedzenia tych s³ów, dokonuje tego, co wcze¶niej obieca³: daje swe Cia³o za pokarm, substancjalnie i rzeczywi¶cie obecne pod postaciami chleba.
Nastêpnie Zbawiciel mówi: „TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ NOWEGO PRZYMIERZA, KTÓRA ZA WIELU BÊDZIE WYLANA”. Uto¿samia „TO” z zawarto¶ci± kielicha, poniewa¿ czêsto p³yn bierze nazwê od naczynia, w którym siê znajduje, czêsto mówimy butelka wody, a nie po prostu woda i odwrotnie, mówimy: „Daj mi trochê wody”, maj±c w rzeczywisto¶ci na my¶li: „Podaj mi butelkê z wod±”, poniewa¿ p³yny ze swej natury umieszczane s± w pojemnikach.
Zwróæmy te¿ uwagê na kolejne s³owa: „ZA WIELU BÊDZIE WYLANA”. Pan Jezus mówi w istocie o przelewaniu swej Krwi nie w czasie przysz³ym, ale tera¼niejszym. Mówi o przelewaniu swej Krwi w akcie ofiary, o sakramentalnym oddzieleniu swego Cia³a od Krwi, podobnie jak krwi± baranka paschalnego, który spo¿yty zosta³ na krótko przedtem przez dwunastu Aposto³ów, skropiono uprzednio o³tarz ¶wi±tyni.
Zbawiciel wspomina te¿ o powodzie, dla którego ofiaruje sw± Krew: „ZA WIELU”. Podobnie jak krew baranka paschalnego uratowa³a od pewnej ¶mierci tych, których drzwi namaszczone zosta³y jego krwi±, równie¿ Pan Jezus ofiaruje sw± Krew i namaszcza wargi tych, którzy sk³adaj± ofiarê za odpuszczenie grzechów cz³onków rodziny Bo¿ej.
Zbawiciel powiedzia³ bowiem Aposto³om: „To czyñcie, ilekroæ piæ bêdziecie, na moj± pami±tkê”. Pan Jezus nakazuje im „czyniæ to”, czyli czynno¶æ wykonan± w³a¶nie przed ich oczyma. Mówi równie¿: „na moj± pami±tkê”. Nie mówi: „wspominaj±c mnie” w rozumieniu ceremonii upamiêtniania, ale „na moj± pami±tkê”, czyli w akcie kontynuuj±cym to, co On uczyni³, i uobecniaj±cym to, co spe³ni³ w ofierze. Z tego powodu kap³an podczas Mszy nie mówi: „To jest Cia³o Chrystusa”, ale „TO JEST CIA£O MOJE”, dzia³aj±c, jak mówimy, in persona Christi, w osobie Chrystusa, z w³adz± dokonywania tego samego aktu, jaki spe³ni³ Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy i na Kalwarii.
Ofiara Mszy jest wiêc tym samym, co Ofiara Krzy¿owa – jedyna ró¿nica polega na sposobie, w jaki jest dokonywana. Na krzy¿u fizyczne Cia³o i Krew Pana Jezusa oddzielone zosta³y od siebie poprzez rêce oprawców, w które dobrowolnie siê odda³. Podczas Mszy natomiast fizyczne Cia³o i Krew Zbawiciela rozdzielane s± pod postaciami chleba i wina, poprzez rêce wy¶wiêconych do tego celu s³ug o³tarza, w celu zastosowania tych zas³ug, które wys³u¿y³ On na Krzy¿u w jedynej Ofierze, odnawianej na chrze¶cijañskich o³tarzach. Jest to ta sama ofiara, inny jest jedynie sposób jej dokonywania – jest to ofiara przeb³agalna, podobnie jak Ofiara Krzy¿owa, sk³adana dla zastosowania zas³ug wys³u¿onych przez Ofiarê Kalwarii.
¦w. Pawe³ w 13 rozdziale Listu do ¿ydów pisze: „Mamy o³tarz, z którego nie maj± prawa je¶æ ci, którzy przybytkowi s³u¿±”. O³tarz implikuje ofiarê, ofiarê nie bêd±c± ofiar± Starego Prawa czy te¿ ofiar± tych „którzy przybytkowi s³u¿±”. Oznacza ofiarê doskonalsz± od ofiar Starego Prawa, ofiarê, któr± sprowadzaj±c± na o³tarz Jezusa Chrystusa, u¶wiêcaj±cego ludzi sw± w³asn± Krwi±, jak pisze ¶w. Pawe³ w innym miejscu tego samego rozdzia³u.
St±d fundamentalna prawda dotycz±ca Ofiary Mszy: jest to ofiara przeb³agalna. Ta ofiara, któr± sk³ada Zbawiciel za nasze grzechy podczas Mszy ¶w., jest tak czêsto wspominana w staro¿ytnej literaturze chrze¶cijañskiej, ¿e podawanie tu tych przyk³adów by³oby zbyteczne. By³oby bardzo ciekawe ukazaæ niezwyk³± ci±g³o¶æ nauki Ko¶cio³a dotycz±cej Mszy ¶w., wymaga³oby to jednak znacznie wiêcej czasu i mog³oby stanowiæ temat osobnej konferencji. Przedstawmy wiêc w zwiêz³y sposób naukê Ko¶cio³a, która zosta³a w sposób nieomylny i niezmienny zdefiniowana przez Sobór Trydencki podczas jego XXII sesji. Poni¿ej przedstawimy obszerny fragment dokumentów przyjêtych podczas tej sesji , który pos³u¿y nam pó¼niej jako punkt odniesienia podczas analizy nowego rytu Mszy. Chocia¿ podczas konferencji nie zaleca siê generalnie przytaczania d³ugich cytatów, niemniej jednak uwa¿am, ¿e sobór zdefiniowa³ naukê w sposób tak jasny, ¿e ¿adne moje s³owa nie mog³yby oddaæ tego lepiej.
Sobór Trydencki uczy:
„A poniewa¿ w Boskiej ofierze, dokonuj±cej siê we Mszy ¶w. jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus, który na o³tarzu krzy¿a ‘ofiarowa³ samego siebie’ (Hbr 9, 27) w sposób krwawy, przeto naucza ¶w. sobór, ¿e ofiara ta jest prawdziwie przeb³agalna (kan. 3). Przez ni± bowiem, kiedy przystêpujemy do Boga ze szczerym sercem i prawdziw± wiar±, z boja¼ni± i ze czci±, skruszeni i pokutuj±cy ‘otrzymujemy mi³osierdzie i znajdujemy ³askê w stosownej chwili’ (Hbr 4, 16). T± ofiar± Pan przeb³agany, udzielaj±c ³aski i daru pokuty, odpuszcza przestêpstwa i grzechy, nawet bardzo wielkie. Jedna przecie¿ i ta sama jest Hostia, jeden i ten sam poprzez pos³ugê kap³anów Sk³adaj±cy ofiarê, który wówczas ofiarowa³ samego siebie na krzy¿u, tylko sposób ofiarowania jest inny. Tej to krwawej ofiary otrzymujemy przeobfite owoce przez tê niekrwaw±, która daleko jest od tego, by w jakikolwiek sposób uw³acza³a pierwszej (kan. 4). Dlatego te¿ s³usznie bywa ofiarowana nie tylko za grzechy, kary, zado¶æuczynienia i inne potrzeby wiernych ¿yj±cych, ale wed³ug tradycji apostolskiej tak¿e za zmar³ych w Chrystusie, którzy jeszcze nie zostali ca³kowicie oczyszczeni (kan. 3)”.
Widzimy tu trzy fundamentalne prawdy, w sposób konieczny zwi±zane z katolickim rozumieniem Ofiary Mszy:
1. Msza jest prawdziw± ofiar±, któr± Zbawiciel pozostawi³ nam poprzez ustanowienie Eucharystii.
2. Polega ona na z³o¿eniu Jezusa Chrystusa w sposób bezkrwawy, w tej samej ofierze, któr± z³o¿y³ On na krzy¿u ofiaruj±c samego siebie Ojcu jako ¯ertwa. Ofiara ta jest identyczna z Ofiar± Krzy¿a pod tym wzglêdem, ¿e ten sam jest Kap³an oraz ¯ertwa, ró¿ny jest jedynie sposób ofiarowania.
3. Ofiara ta ma wiêc warto¶æ wynagradzaj±c±, poniewa¿ Zbawiciel ofiarowa³ siê na krzy¿u na odpuszczenie naszych grzechów.
Aby wiêc ryt Mszy by³ katolicki, czyli by wyra¿a³ katolick± ideê chrze¶cijañskiej ofiary, musi on wyra¿aæ równocze¶nie te fundamentalne prawdy. Istniej± z pewno¶ci± inne jeszcze aspekty ofiary Zbawiciela, jednak te trzy prawdy tworz± jak gdyby j±dro tajemnicy. Gdyby kto¶ zaprzeczy³ jednej z tych prawd, nie wyznawa³by wiary katolickiej, ale jak±¶ inn±, ró¿n± od niej religiê.
Poniewa¿ prawdy te maj± tak fundamentalne znaczenie dla naszej wiary, mamy prawo doszukiwaæ siê jasnego ich wyrazu w rycie Mszy. Uczestniczymy we Mszy przede wszystkim dlatego, ¿e zobowi±zuje nas do tego nasza wiara – jeste¶my na Mszy, poniewa¿ naszym obowi±zkiem jest oddanie czci Bogu i poniewa¿ potrzebujemy ³ask, jakie s± skutkiem Mszy. By¶my jednak mogli otrzymaæ te ³aski, obrzêdy i modlitwy towarzysz±ce ofierze, które nazywamy rytem Mszy, musz± pozostawaæ w zgodzie z wiar±. Ryt Mszy powinien wyja¶niaæ w sposób jasny i jednoznaczny przynajmniej te trzy wspomniane punkty, aby byæ w zgodzie z doktryn± nauczan± przez Ko¶ció³ od czasów apostolskich.

Czê¶æ druga: doktryna nowej Mszy

Przyjrzyjmy siê wiêc rytowi nowej Mszy i przeanalizujmy jej doktrynalne podstawy. Ju¿ na pierwszy rzut oka nowa Msza wydaje siê byæ do¶æ niejasna w wielu u¿ywanych przez siebie sformu³owaniach. Wprowadza wiele s³ów i wyra¿eñ, których nie spotykamy w starym rycie – takich jak „napój duchowy”, które s± bardzo niejednoznaczne, przez co czêsto trudno jest zrozumieæ ich znaczenie.
Na szczê¶æcie wraz z rytem Mszy z roku 1969 zosta³ opublikowany wa¿ny dokument zatytu³owany Institutio Generalis Missalis Romani [IGMR], która s³u¿y jako wstêp do nowego msza³u. Co ciekawe, o ile staro¿ytny ryt posiada³ na pocz±tku jedynie zbiór rubryk opisuj±cych praktyczn± celebracjê Mszy (jak odprawiaæ Mszê, opis obrzêdów), to nowy msza³ jest pod tym wzglêdem bardziej ambitny. To wprowadzenie, jak stwierdzi³ sam architekt nowego rytu [Notitiae 46, kwiecieñ 1969, s. 151], nie jest jedynie zbiorem rubryk, ale traktatem teologicznym, nie tylko duszpasterskim, ale równie¿ katechetycznym ze swej natury i niezbêdnym do zrozumienia Mszy. Ciekawe te¿, ¿e o ile stary ryt traktowa³ fundamentaln± naturê Mszy jako co¶ dobrze ju¿ znanego (msza³ by³ w zasadzie jedynie praktycznym podrêcznikiem do u¿ytku kap³ana), to tekst nowej Mszy opublikowany zosta³ ze wstêpem doktrynalnym, którego intencj± by³o przedstawienie teologicznych podstaw nowego rytu. Choæ od tego czasu dokument ten podlega³ wielu powa¿nym modyfikacjom – zw³aszcza w roku 2002 – bêdê przytacza³ tre¶æ jego oryginalnej wersji, która opublikowana zosta³a z msza³em w roku 1969, a która najja¶niej oddaje intencje twórców nowego rytu.
Powierzchowne porównanie msza³u Paw³a VI z tym, który u¿ywany by³ przed nim od niepamiêtnych czasów, wykazuje pewne podobieñstwa pomiêdzy oboma rytami: w obu mamy Kyrie eleison, Gloria, czytania i Credo, prefacjê oraz Sanctus, Komuniê ¶w. etc. Jednak bli¿sza analiza pierwszego z nich pokazuje, ¿e pomimo pewnych podobieñstw, zasadnicza struktura liturgii zosta³a zmieniona. Podczas gdy tradycyjna Msza ma strukturê ofiary, obejmuj±cej przedstawienie ofiary, ofiarowanie oraz spo¿ycie ¿ertwy, to struktura nowej Mszy przypomina ¿ydowsk± ucztê paschaln±: berakah albo b³ogos³awieñstwo pokarmów, dziêkczynienie oraz ³amanie siê chlebem i jedzenie.
Tradycyjny ryt Mszy, ze wzglêdu na fakt, ¿e jest ona – jak Ko¶ció³ zawsze utrzymywa³ – prawdziw± ofiar±, ofiar± czyst± zapowiedzian± przez proroka Malachiasza (1, 11), skoncentrowany by³ na tajemnicy zawartej w s³owach Konsekracji. Poniek±d ca³y ten ryt obraca siê wokó³ jednego zasadniczego punktu, któremu s³u¿± wszystkie inne obrzêdy. Poniewa¿ jako istoty ludzkie nie jeste¶my w stanie zrozumieæ w ca³o¶ci tajemnicy, która dokonuje siê w tym jednym momencie, ryt przebiega w sposób pedagogiczny, czêsto odnosz±c siê do niekonsekrowanej hostii jako „Hostii” czy „¯ertwy”, w antycypacji aktu, który ma wkrótce nast±piæ, jak np. w Offertorium w modlitwie „Suscipe sancte Pater (...) hoc immaculatam hostiam”, „Offerimus tibi, hunc calicem salutaris (...)”. Podobnie, aby ukazaæ rzeczywisto¶æ ¯ertwy, czyni siê odniesienia do Cia³a Chrystusa Pana poprzez jego przymioty: „panem sanctum vitae aeternae” – mo¿na to zobaczyæ zw³aszcza w rytach wschodnich, gdzie jeszcze bardziej akcentowana jest rzeczywisto¶æ ¿ertwy ofiarnej. Tak wiêc w tradycyjnym pojmowaniu liturgii, Msza jawi siê jako jedna, jedyna w swoim rodzaju akcja ofiarna, polegaj±ca na uprzednim ju¿ rozwa¿aniu, ofiarowaniu, urzeczywistnieniu, uwielbieniu i uczczeniu, a na koniec na spo¿yciu w jedno¶ci Cia³a Mistycznego.
Jednak reformatorzy i autorzy nowego rytu uwa¿ali, ¿e Eucharystia, jako ustanowiona podczas uczty paschalnej, powinna posiadaæ cechy wspomnienia. Dog³êbna jedno¶æ z Ofiar± Krzy¿a, a nawet ofiarny charakter paschy, zosta³y wiêc os³abione, aby zaakcentowaæ aspekt uczty upamiêtniaj±cej. Jest to oczywiste od samego pocz±tku tekstu IGMR, który w drugim paragrafie opisuje Mszê jako „celebracjê Ostatniej Wieczerzy Pana”, któr± nasz Pan ustanowi³ „jako pami±tkê swej Mêki i Zmartwychwstania”. Zauwa¿my tu, ¿e chocia¿ prawd± jest, i¿ Msza zosta³a ustanowiona podczas Ostatniej Wieczerzy, nie jest ona celebracj± Ostatniej Wieczerzy – nie jest pami±tk± w rodzaju jakiej¶ „rocznicy” czy przejawem nostalgii za Ostatni± Wieczerz±, w której uczestniczy³ sam Zbawiciel. Jest ona pami±tk± jedynie w tym sensie, ¿e w jej trakcie dokonuje siê ta sama Ofiara, której dokona³ Chrystus Pan. Msza uobecnia ponownie tê sam± ¯ertwê i tego samego Kap³ana, aby po raz kolejny spe³niæ tê sam± ofiarê. Nie jest wiêc ca³kowicie poprawne twierdzenie, ¿e Pan Jezus ustanowi³ Mszê „jako pami±tkê” – w³a¶ciwsze by³oby powiedzenie, ¿e ustanowi³ On Mszê na pami±tkê tej ofiary – jak tego naucza Sobór Trydencki – aby ofiara kontynuowana by³a i obecna w Ko¶ciele a¿ do koñca czasów. Drugi paragraf IGMR wprowadza tu pierwsz± niejasno¶æ – mog³oby to bowiem oznaczaæ, ¿e Msza jest rodzajem wspomnienia Ostatniej Wieczerzy, co by³oby nieprawd±, albo te¿, ¿e jest ona w jaki¶ sposób jej rekonstrukcj±, co by³oby mniej wiêcej poprawne, ale bardzo niejasne.
Zauwa¿my równie¿, ¿e wyra¿enie „jako pami±tkê swej Mêki i Zmartwychwstania” jest po prostu b³êdne. Msza jest pami±tk± jedynej Ofiary, bêd±cej ¼ród³em Odkupienia, podczas gdy Zmartwychwstanie jest raczej owocem z tej Ofiary wynikaj±cym. Mówi±c ¶ci¶le – w Zmartwychwstaniu Pana Jezusa nie ma niczego ofiarnego, mo¿na natomiast powiedzieæ, ¿e Zmartwychwstanie jest owocem, jaki Pan Jezus czerpie ze swojej Ofiary. Nie dokonuje On wynagrodzenia za nasze grzechy poprzez Zmartwychwstanie. Przez Zmartwychwstanie nie sp³aca d³ugu Bo¿ej sprawiedliwo¶ci, ale raczej otrzymuje nagrodê za swe pos³uszeñstwo, pos³uszeñstwo a¿ do ¶mierci krzy¿owej, jak uczy nas ¶w. Pawe³. Zmartwychwstanie czyni owoce ofiary – tj. obfito¶æ Bo¿ej ³aski – mo¿liwymi do przyjêcia przez nasz± naturê, nie ma jednak skutku ofiary. Czyni±c Mszê pami±tk± równocze¶nie Mêki jak i Zmartwychwstania, wprowadza siê dwuznaczno¶æ, poniewa¿ Zmartwychwstanie nie na charakteru ofiarnego. Kto¶ natomiast móg³by po¶rednio wyci±gn±æ z cytowanego zdania wniosek, ¿e pami±tka nie jest ofiar±, ale raczej prostym wspomnieniem ca³ego dzie³a odkupienia. Te niedok³adne sformu³owania, ³±cz±ce dwa zwi±zane ze sob±, ale ró¿ne akty, mo¿na niestety znale¼æ w ca³ym Wprowadzeniu i samej nowej Mszy. Skutek tego jest taki, ¿e niezwykle trudno jest odczytywaæ znaczenie jej tekstu w tradycyjnym katolickim znaczeniu.
Czym wiêc jest Msza? Drugi paragraf IGMR pozostawia nas w niepewno¶ci pod tym wzglêdem. A jednak Wprowadzenie podaje dalej, w artykule 7, definicjê Mszy, definicjê, bêd±c± streszczeniem teologii wyra¿anej przez nowy ryt:
„Wieczerza Pañska lub Msza jest ¶wiêtym zgromadzeniem lub zebraniem ludu Bo¿ego gromadz±cego siê razem, pod przewodnictwem kap³ana, by celebrowaæ pami±tkê Pana. Z tego powodu obietnica Chrystusa: ‘Gdzie s± dwa albo trzej zgromadzeni w imiê moje, tam ja jestem po¶rodku nich’ lub trzech gromadzi siê w imiê moje, tam ja jestem po¶ród nich” (Mt 18, 20) stosuje siê najpe³niej do lokalnego zgromadzenia Ko¶cio³a”.
Widzimy wiêc, ¿e Msza zredukowana zosta³a do roli zgromadzenia, wieczerzy. Termin „wieczerza” czy „uczta” u¿ywany jest we Wprowadzeniu ogólnym stale, podobnie jak w rycie samej nowej Mszy. Wprowadzenie okre¶la równie¿ tê wieczerzê jako „zgromadzenie” „pod przewodnictwem kap³ana”, które ma na celu celebracjê pami±tki, dla przypomnienia tego, co Chrystus Pan uczyni³ w Wielki Czwartek.
Zauwa¿my, ¿e w definicji tej nie ma najmniejszej nawet wzmianki o:
– Rzeczywistej Obecno¶ci Pana Jezusa w Eucharystii
– Rzeczywisto¶ci ofiary
– Sakramentalnej funkcji konsekruj±cego kap³ana
– Wewnêtrznej warto¶ci Ofiary Eucharystycznej, niezale¿nej od obecno¶ci zgromadzenia.
Widzimy wiêc, ¿e definicja zawarta we Wprowadzeniu ogólnym nie czyni odniesienia do ¿adnej z prawd dogmatycznych, maj±cych zasadnicze znaczenie dla katolickiej nauki o Mszy ¶w. Nie sposób znale¼æ w niej nawet najmniejszego ¶ladu ¿adnej z tych zwi±zanych z Msz± prawd, prawd bêd±cych dogmatami wiary, w które zobowi±zani jeste¶my wierzyæ. Nie ma w niej ¿adnej wzmianki o tym, ¿e jest to ofiara, o jej zwi±zku z Ofiar± Krzy¿a ani o jej warto¶ci wynagradzaj±cej. Nie mo¿na w niej znale¼æ ¶ladu po ¿adnej z prawd, maj±cych fundamentalne znaczenie dla w³a¶ciwego rozumienia Mszy. Jakiekolwiek by³y intencje autorów Wprowadzenia ogólnego, rozmy¶lne pominiêcie tych prawd dogmatycznych w definicji Mszy jest równoznaczne z ich kwestionowaniem. „Msza”, której definicjê przedstawia Wprowadzenie, jest pozbawiona wszystkich cech charakteryzuj±cych Mszê katolick±.
Jednak druga czê¶æ owej definicji, poprzez swe pominiêcia i dwuznaczno¶ci, zbli¿a siê w niebezpieczny sposób do nauczania sekt protestanckich. Stwierdza ona, ¿e obietnica Chrystusa: „Gdzie s± dwa albo trzej zgromadzeni w imiê moje, tam ja jestem po¶rodku nich”, odnosi siê w sposób absolutny do zgromadzenia wiernych. W ten sposób Wprowadzenie stawia obietnicê Pana Jezusa, odnosz±c± siê jedynie do Jego duchowej obecno¶ci poprzez ³askê, na tym samym poziomie jako¶ciowym, co Jego realna i substancjalna obecno¶æ w rzeczywisto¶ci Ofiary Eucharystycznej. Obecno¶æ Zbawiciela w naszych duszach poprzez ³askê i wiarê jest jednak czym¶ ró¿nym od Jego obecno¶ci w Naj¶wiêtszym Sakramencie. Stawiaj±c znak równo¶ci pomiêdzy tymi dwoma formami obecno¶ci, z których jedna jest ca³kowicie duchowa, sugeruje siê, ¿e obecno¶æ Pana Jezusa w chlebie i winie jest równie¿ jedynie duchowa.
Mo¿na by oczekiwaæ, ¿e Wprowadzenie ogólne wyja¶ni tê bardzo niebezpieczn±, je¶li nie wrêcz heretyck± dwuznaczno¶æ. Jednak w kolejnych artyku³ach wyja¶nienia takiego nie znajdujemy, Wprowadzenie przechodzi po prostu do podzia³u Mszy na „Liturgiê S³owa” oraz „Liturgiê Eucharystyczn±”, gdzie przygotowywany jest „stó³ S³owa Bo¿ego” oraz „stó³ Cia³a Chrystusa”, aby wierni mogli otrzymaæ „pouczenie i pokarm”. Ale nawet ta kontrapozycja dwóch czê¶ci Mszy jest niepoprawna, gdy¿ zdaje siê sugerowaæ, ¿e maj± one równ± warto¶æ – w istocie samo u¿ycie terminu „stó³” (mensa) zamiast „o³tarz” (altare) i zestawienie s³owa Bo¿ego oraz Cia³a Chrystusa ponownie sugeruje, ¿e obecno¶æ Chrystusa Pana na o³tarzu ma tê sam± warto¶æ, co Jego obecno¶æ na kartach Ewangelii. Poza tym, nie znajdujemy ¿adnego odniesienia do faktu, ¿e Jezus Chrystus sk³ada sam siebie w ofierze – jest On obecny jedynie jako „pokarm”, aby „posiliæ wiernych”. Te dwa wyra¿enia – mimo ¿e mog± byæ dopuszczalne, gdy u¿ywa siê ich oddzielnie – przy u¿yciu ³±cznym jednak s± po prostu nieprawdziwe.
W definicji podawanej przez Wprowadzenie ogólne nie sposób równie¿, niestety, odnale¼æ ¿adnej wzmianki o g³ównym celu Mszy, którym jest uwielbienie Boga poprzez ofiarowanie Drugiej Osoby Trójcy Przenaj¶wiêtszej. Wspania³a modlitwa rozpoczynaj±ca Offertorium w tradycyjnym rycie: „Przyjmij, Trójco ¦wiêta, tê ofiarê...” zosta³a usuniêta. W istocie wszelkie wzmianki o ofierze sk³adanej Trójcy Przenaj¶wiêtszej zosta³y systematycznie usuniête z nowej Mszy – tak¿e koñcowa inwokacja do Trójcy ¦wiêtej: „O Trójco Przenaj¶wiêtsza, niechaj Ci mi³ym bêdzie ho³d s³u¿by mojej”.
W tradycyjnej Mszy, takiej, jaka by³a odprawiana przez wieki, znajdujemy nieustanne odniesienia do jej celu: zado¶æuczynienia Bogu za grzechy. Jednak nowy ryt, zamiast k³a¶æ nacisk na ofiarê za odpuszczenie grzechów ¿ywym i umar³ym, podkre¶la niemal wy³±cznie aspekt „karmienia” i „u¶wiêcania”. Lecz duchowe posilanie oraz u¶wiêcanie wiernych s± jedynie drugorzêdnymi celami Mszy i to bêd±cymi jedynie konsekwencj± realizacji celu g³ównego, czyli ofiary za grzechy. Msza posiada wewnêtrzn± warto¶æ zbawcz± czerpan± z krwawej Ofiary Kalwarii, ca³kowicie niezale¿n± od obecno¶ci wiernych, którzy mogliby w niej uczestniczyæ. Msza posiada dla Boga warto¶æ nieskoñczon± nie dlatego, ¿e w jej wyniku ludzie dostêpuj± u¶wiêcenia, ale z tego powodu, ¿e jest to ta sama ofiara, któr± Jego umi³owany Syn z³o¿y³ na krzy¿u.

Zarzut: W Novus Ordo Missae kilkakrotnie u¿ywane jest s³owo „ofiara”

W nowym rycie znale¼æ mo¿na pewne wyra¿enia sugeruj±ce akcjê ofiarn± czy te¿ samo s³owo „ofiara”. Jednak nawet w tych miejscach zasadnicze znaczenie s³owa „ofiara” zosta³o pomniejszone, je¶li wrêcz nie zast±pione w ca³o¶ci przez now± doktrynê.
Ofiara, z samej swej natury, polega na oddaniu Bogu tego, co jest Mu mi³e i przyjemne. Jednak z powodu grzechu pierworodnego ¿adna ofiara – poza ofiar± z³o¿on± przez Chrystusa Pana – nie mo¿e byæ sama z siebie uwa¿ana za przyjemn± i mi³± Bogu. Pamiêtaæ te¿ nale¿y, ¿e w wyniku tego, i¿ cz³owiek przez grzech od³±czy³ siê od Boga, ka¿da ofiara sk³adana przez ludzi musi mieæ aspekt wynagradzaj±cy.
Jednak nowy ryt Mszy wydaje siê zmieniaæ sam± naturê ofiary z³o¿onej przez Pana Jezusa na krzy¿u. Nie jest ona ju¿ postrzegana jako ofiarowanie nieskazitelnej ¯ertwy – Syna Bo¿ego Ojcu, jako wynagrodzenie za nasze grzechy, ale raczej jako rodzaj wymiany darów pomiêdzy Bogiem a cz³owiekiem. Cz³owiek przynosi chleb, a Bóg czyni z niego „chleb ¿ycia”, cz³owiek przynosi wino, a Bóg zmienia je w „napój duchowy”. Jak mówi modlitwa nowego rytu:
„B³ogos³awiony jeste¶, Panie, Bo¿e wszech¶wiata, bo dziêki Twojej hojno¶ci otrzymali¶my chleb, owoc ziemi oraz pracy r±k ludzkich. Przynosimy go Tobie, aby sta³ siê dla nas chlebem ¿ycia”.
Wyra¿enia „chleb ¿ycia” i „napój duchowy” s± oczywi¶cie ca³kowicie mêtne i mog± oznaczaæ cokolwiek. Po raz kolejny spotykamy siê w tym miejscu ze wspomnian± ju¿ wcze¶niej dwuznaczno¶ci±: zgodnie z now± definicj± Mszy Chrystus jest obecny w¶ród swoich uczniów jedynie na sposób duchowy. Chleb i wino zmieniane s± jedynie duchowo – nowa Msza nie u¿ywa s³owa „substancjalnie”. Ta dwuznaczno¶æ równoznaczna jest z negacj± fundamentalnego dogmatu, wedle którego Chrystus obecny jest rzeczywi¶cie, substancjalnie i w ca³o¶ci pod postaciami sakramentalnymi. Co wa¿niejsze, we Mszy nie przedstawiamy Bogu w ofierze chleba i wina, ale jedyn± ofiarê Jezusa Chrystusa. Nawet gdyby¶my byli w stanie zinterpretowaæ wyra¿enia „chleb ¿ycia” jako oznaczaj±ce w jaki¶ sposób Cia³o Chrystusa, nadal bêdzie ono niepoprawne – nie ofiarujemy Bogu chleba, aby móg³ on zostaæ zmieniony, ofiarujemy Mu – poprzez podwójn± Konsekracjê chleba i wina, gdzie Pan Jezus ofiarowany jest w sposób sakramentalny, sam± Ofiarê Kalwarii. To w³a¶nie ona jest mi³a Bogu, a nie „dzie³a r±k ludzkich”, które ska¿one s± przez grzech i b³±d.
Na szczególn± uwagê zas³uguje równie¿ fakt, ¿e we wszystkich modlitwach eucharystycznych usuniête zosta³y powtarzane wielokrotnie w starym rycie pro¶by, by Bóg przyj±³ tê ofiarê. Nie b³aga siê ju¿ Boga, by wejrza³ na tê Ofiarê, mamy do czynienia z samym tylko dziêkczynieniem za otrzymane dobrodziejstwa. Znik³o zasadnicze rozró¿nienie pomiêdzy ofiar± Bosk± i ludzk±, zatarta te¿ zosta³a ca³kowicie zasadnicza wyj±tkowo¶æ sk³adanej w ofierze ¯ertwy. Nowy ryt Mszy nie wyra¿a ju¿ w sposób jasny tajemnicy krzy¿a. Zosta³a ona zaciemniona, ukryta, a przez to uczyniona nieczyteln± dla wiernych.
Wprowadzenie ogólne nadaje terminowi „modlitwa eucharystyczna” (IGMR 1969, 54) nastêpuj±ce znaczenie:
„Ca³e zgromadzenie ³±czy siê z Chrystusem w wyznawaniu wielkich rzeczy, jakie Bóg uczyni³, i w sk³adaniu ofiary”.
O jakiej ofierze jednak mowa? Kto j± sk³ada? Nie ma ¿adnej odpowiedzi na te pytania. Nastêpnie Wprowadzenie podaje nastêpuj±c± definicjê:
„Rozpoczyna siê centrum i szczyt ca³ej celebracji: Modlitwa Eucharystyczna, modlitwa dziêkczynienia i u¶wiêcenia” (IGMR 1969, 54).
Skutki tej modlitwy zastêpuj± wiêc przyczyny, o których nic siê nie wspomina. Jednoznaczna wzmianka o celu ofiary, wyra¿ona w starym rycie w modlitwie „Suscipe, Sancta Trinitas...” zosta³a usuniêta i nie zast±piono jej niczym. Ta zmiana w modlitwach jest dowodem na fundamentalne przeobra¿enie, jakie nast±pi³o w samej doktrynie.
Powód, dla którego nie wspomina siê ju¿ w sposób jednoznaczny o ofierze Pana Jezusa, jest do¶æ prosty: os³abiona zosta³a bowiem centralna rola rzeczywistej obecno¶ci Pana Jezusa. We Wprowadzeniu ogólnym jest ona wspomniana tylko raz, i to jedynie w przypisie odnosz±cym siê do Soboru Trydenckiego – nawet wówczas mówi siê o niej jednak w kontek¶cie posi³ku. Nigdy nie czyni siê wzmianki o rzeczywistej i trwa³ej obecno¶ci Chrystusa w przeistoczonych postaciach – o Jego Ciele, Krwi, Duszy i Bóstwie. Nawet s³owo „transsubstancjacja”, termin u¿yty przez Sobór Trydencki dla wyra¿enia dogmatu wiary, jest przez Wprowadzenie ca³kowicie ignorowane. Z tekstu Mszy znik³o obecne w tradycyjnym Offertorium wezwanie do Ducha ¦wiêtego, by przyszed³ i zst±pi³ na ofiarê, by dokonaæ ponownie cudu Boskiej Obecno¶ci, tak jak niegdy¶ zst±pi³ do ³ona Naj¶wiêtszej Maryi Panny. Jest to tylko jeden z przyk³adów ca³ej serii przejawów deprecjonowania i negowania rzeczywistej obecno¶ci.
Wyrazem tej tendencji s± gesty liturgiczne, jakie widzimy w nowym rycie. Staro¿ytne i czcigodne praktyki, które wyra¿a³y wiarê w rzeczywist± obecno¶æ, zosta³y zredukowane lub ca³kowicie pominiête. Na przyk³ad przyklêkniêcia: pozosta³y jedynie trzy przyklêkniêcia kap³ana i jedno wiernych w chwili konsekracji. Proszê zauwa¿yæ, ¿e uprzednio kap³an przyklêka³ od razu, gdy wypowiedzia³ s³owa konsekracji, poniewa¿ wiara mówi nam, ¿e w tym momencie – poprzez pos³ugê kap³ana – Chrystus staje siê obecny na o³tarzu. Kap³an adoruje Go wiêc w tym w³a¶nie momencie, a nastêpnie podnosi Go tak, aby móg³ byæ adorowany przez obecnych. Jednak w nowym rycie nie ma przyklêkniêcia a¿ do momentu, w którym Pan Jezus ukazywany jest zgromadzeniu, jak gdyby to ono poprzez akt wiary powodowa³o Jego obecno¶æ na o³tarzu. Dwuznaczno¶æ ta potêgowana jest przez fakt, ¿e za ka¿dym razem, kiedy nowy ryt czyni jakie¶ odniesienia do obecno¶ci Pana Jezusa w sakramencie, systematycznie dodaje s³owo „nobis”, „nam”, jak gdyby obecno¶æ Zbawiciela by³a skutkiem subiektywnej wiary zgromadzenia.
Nowy msza³ nie wspomina ju¿ te¿ o rozmaitych przepisach, zapewniaj±cych odpowiednie traktowanie ¶wiêtych Postaci: o puryfikacji palców kap³ana nad kielichem, o zabezpieczaniu ich przed kontaktem z rzeczami nie¶wiêtymi po konsekracji, o puryfikacji naczyñ liturgicznych, która nie musi byæ ju¿ dokonywana natychmiast i nad korpora³em, o nakrywaniu kielicha palk± i konieczno¶ci z³ocenia wnêtrza naczyñ liturgicznych. Wszystkie staro¿ytne przepisy ustanowione na wypadek upuszczenia Hostii zosta³y zast±pione jedn±, niemal sarkastyczn± instrukcj±: „Nale¿y j± z uszanowaniem podnie¶æ”.
Dziêkczynienie nie jest ju¿ obecnie odprawiane w postawie klêcz±cej, zast±pione zosta³o przez groteskow± praktykê, podczas której kap³an oraz obecni czyni± dziêkczynienie siedz±c (co jest logiczn± konsekwencj± przyjmowania Komunii na stoj±co). Komunia na rêkê, praktyka nigdy nie tolerowana przez Ko¶ció³, sta³a siê obecnie norm±.
Wszystkie owe pominiêcia s± dodatkowym ¶wiadectwem tego, w jak radykalny sposób wiara w dogmat o rzeczywistej obecno¶ci Chrystusa w Eucharystii jest obecnie w praktyce po¶rednio – je¶li rêcz nie otwarcie – negowana.

Forma konsekracji

Te zewnêtrzne zmiany rytu s± wyrazem fundamentalnego przeobra¿enia w doktrynie dotycz±cej rzeczywistej obecno¶ci Chrystusa i natury ofiarnego aktu Mszy. Mo¿na to dostrzec równie¿ w zmianie tego, co stanowi serce Mszy, czyli w s³owach konsekracji, wypowiadanych w momencie, gdy kap³an urzeczywistnia obecno¶æ Chrystusa Pana na o³tarzu w akcie sakramentalnej ofiary.
W starym mszale istnia³o wyra¼ne, odzwierciedlone w typografii oddzielenie kontekstu historycznego oraz samych s³ów konsekracji: kap³an musia³ wypowiadaæ je wyra¼nie i oddzielnie od reszty tekstu, poniewa¿ dokonywa³ w tej chwili akcji sakramentalnej, akcji in persona Christi, a nie tylko czyta³ pewien fragment Ewangelii. Jednak w nowej Mszy nie zachowuje siê ju¿ wyra¼nego rozró¿nienia pomiêdzy akcj± sakramentaln± a jej historycznym kontekstem – w istocie Wprowadzenie ogólne nazywa je „relacj± historyczn±”, nie rozró¿niaj±c pomiêdzy s³owami, które powoduj± to, co oznaczaj±, a prost± relacj± z wydarzenia historycznego.
W starym mszale konsekracja by³a formu³± sakramentaln±, odpowiednio wypowiadan±, a nie jedynie relacj± czy wspomnieniem historii o ustanowieniu sakramentu. Mo¿na to zobaczyæ w tek¶cie samej Mszy, gdzie s³owa ¶w. Paw³a: „Mysterium fidei” „Tajemnica wiary”, wstawione zosta³y w s³owa Pana Jezusa, jako natychmiastowy wyraz wiary kap³ana w tajemnicê, któr± Ko¶ció³ urzeczywistnia poprzez hierarchiczne kap³añstwo. W nowej Mszy jednak s³owa te („Tajemnica wiary”) wypowiadane s± pod koniec podwójnej konsekracji, a wierni odpowiadaj±: „¦mieræ Twoj± g³osimy Panie Jezu (...) i oczekujemy Twego przyj¶cia w chwale”, czyni±c aluzjê do drugiego przyj¶cia Chrystusa – na S±d Ostateczny. Bez najmniejszej pauzy wierni wyra¿aj± swe oczekiwanie na Chrystusa dok³adnie w momencie, kiedy jest On substancjalnie obecny na o³tarzu – jak gdyby prawdziwe przyj¶cie Chrystusa mia³o siê dokonaæ dopiero na koñcu czasów, a nie podczas ka¿dej Mszy.

Rola wiernych

Eschatologiczny akt wiary wypowiadany przez zgromadzenie pod koniec podwójnej konsekracji jest charakterystyczny dla nowej wizji Ko¶cio³a jako wspólnoty. W nowym rycie rola przypisywana wiernym jest absolutnie autonomiczna i st±d kompletnie fa³szywa. Widzimy to nie tylko w nowej definicji Mszy jako „¶wiêtego zgromadzenia lub zebrania ludu”, ale te¿ w obsesyjnych odniesieniach do wspólnotowego charakteru Mszy. Wprowadzenie ogólne wprowadza nieznane dot±d rozró¿nienie pomiêdzy „Msz± ze zgromadzeniem” i „Msz± bez zgromadzenia” (IGMR 1969, 33). Opisuje te¿ Modlitwê Wiernych jako czê¶æ Mszy, podczas której „Lud wykonuj±c swój urz±d kap³añski, wstawia siê za ca³ym rodzajem ludzkim” (IGMR 1969, 34).
Tak wiêc rola wiernych podniesiona zosta³a i zrównana z rol± kap³ana, który jedynie „przewodniczy celebracji”, jak to stwierdza definicja podawana przez Wprowadzenie ogólne. W nowym rycie rola kap³ana jest konsekwentnie pomniejszana, zmieniana i fa³szowana.
Kap³an jest obecnie raczej przewodnicz±cym, ni¿ wy¶wiêconym s³ug± o³tarza, odprawiaj±cym Mszê in persona Christi. Jest takim samym cz³owiekiem, jak inni cz³onkowie zgromadzenia, kim¶ delegowanym przez lud. Kiedy Wprowadzenie ogólne mówi o czê¶ci Mszy, w której nad darami wzywany jest Duch ¦wiêty, a która to czê¶æ tradycyjnie nazywa siê epiklez± (wed³ug Greków w tym w³a¶nie momencie dokonuje siê przeistoczenie), czyni to, przypisuj±c wypowiadane pro¶by anonimowo ca³emu Ko¶cio³owi. Czê¶æ nale¿±ca do kap³ana znik³a (IGMR 1969, 55). Równie¿ nowy obrzêd pokutny rozpoczynaj±cy Mszê ma obecnie charakter kolektywny – odt±d kap³an nie jest ju¿ sêdzi±, ¶wiadkiem i rzecznikiem wobec Boga. Logiczn± konsekwencj± jest zniesienie udzielanego po obrzêdzie rozgrzeszenia – kap³an jest obecnie „zintegrowany ze swymi braæmi”. Komunia kap³ana by³a rytualnie oddzielna od Komunii wiernych – równie¿ to wa¿ne rozró¿nienie zosta³a zniesione.
Ponadto w nowym rycie nie mówi siê ani s³owa o w³adzy kap³ana jako „ofiarnika”, nie jest on ju¿ przedstawiany jako cz³owiek, który ma moc konsekrowaæ, „wziêtym spomiêdzy ludu”, jak to mówi ¶w. Pawe³ w Li¶cie do ¿ydów (Hbr 5).
Byæ mo¿e ten w³a¶nie aspekt najja¶niej pokazuje nam intencje reformatorów – zredukowanie kap³añstwa z funkcji sakramentalnej do roli urzêdu przewodniczenia celebracji. Nie ma ju¿ ofiary, nie potrzeba wiêc te¿ kap³ana – stad jest on obecnie zastêpowany przez ¶wieckich. Poniewa¿ kap³añstwo zwi±zane jest wewnêtrznie z ofiar±, kiedy znosi siê ofiarê, to samo spotkaæ musi i kap³añstwo.
Konsekwencj± tego jest radykalna zmiana w architekturze ko¶cio³ów zbudowanych po wprowadzeniu nowej Mszy. Uprzednio, we wszystkich ko¶cio³ach zbudowanych przed rokiem 1969, widoczna jest wyra¼na intencja architekta: skupiæ ca³± uwagê ludu na o³tarzu. O³tarz skupia³ uwagê na jednym punkcie i ku temu punktowi skierowane by³y wszystkie ceremonie. Kap³an sta³ pomiêdzy ludem a o³tarzem, jako ¿e by³a to jego funkcja, by³ rzecznikiem ludu przed Bogiem, tym, który sk³ada³ ofiarê za grzechy swoje i grzechy ludu. Naj¶wiêtszy Sakrament umieszczony by³ nad g³ównym o³tarzem, poniewa¿ jest On konkluzj± ofiary ustanowionej jako wieczna pami±tka Ofiary Zbawiciela, a Pan Jezus obecny jest w tym sakramencie jako ¯ertwa, wstawiaj±c siê za nami u Boga i udzielaj±c nam ³ask, których tak bardzo potrzebujemy.
Jednak w nowych ko¶cio³ach uwaga skupia siê gdzie indziej: s± one skoncentrowane na zgromadzeniu. Kap³an, jako przewodnicz±cy, umieszczony jest po¶rodku, twarz± do ludu, jako ¿e zgodnie z now± definicj± Mszy Chrystus Pan obecny jest raczej po¶ród nich, ni¿ na o³tarzu. W rzeczy samej nowe ko¶cio³y nie maj± absolutnie sensu bez obecno¶ci zgromadzenia i z tego w³a¶nie powodu s± one czêsto zamkniête, kiedy nie odprawia siê w nich nabo¿eñstwa. Jest to wbrew tradycyjnej praktyce, zgodnie z któr± ko¶cio³y powinny byæ otwarte, pozostawione do dyspozycji ludzi, którzy pragnêliby pomodliæ siê do Zbawiciela obecnego na o³tarzu. Nowe doktryny wymagaj± nowych praktyk, a poprzez nowe praktyki promulgowane s± nowe doktryny.

Konkluzja

Tak wiêc koñcz±c nasz krótki wyk³ad na temat rytu nowej Mszy, poczyñmy kilka spostrze¿eñ:
Po pierwsze, nowa Msza jako taka nie jest wyrazem katolickiej doktryny o Mszy zdefiniowanej przez Sobór Trydencki. A poniewa¿ doktryna ta jest fundamentalnym raison d’être Mszy, sam± podstaw± tego, co liturgia powinna wyra¿aæ, musimy stwierdziæ, ¿e nowy ryt Mszy jest sam w sobie oraz z siebie z³y. Jest z³y w ¶ci¶le teologicznym sensie tego s³owa, którym jest brak dobra, jakie rzecz powinna posiadaæ. Jest wewnêtrznie z³y w tym sensie, ¿e nie jest to jedynie kwestia interpretacji czy sposobu odprawiania nowej Mszy. Sam w sobie ryt ten nie wyra¿a prawd wiary, które powinien wyra¿aæ. Nawet gdyby momentami jego dwuznaczne sformu³owania mog³y byæ interpretowane w tradycyjnym sensie, ju¿ sam fakt, ¿e ryt nie wyklucza interpretacji heretyckiej, wystarcza, by go odrzuciæ jako nieodpowiedni do u¿ycia przez katolików. Liturgia z samej swej natury musi byæ wyrazem wiary, a wiêc ka¿dy katolik ma prawo i obowi±zek widzieæ w niej precyzyjn± i jasn± definicjê wiary katolickiej, jasno wyra¿aj±cej to, w co katolicy wierz± odno¶nie do tajemnicy, któr± celebruj±.
Kiedy jednak mówimy, ¿e nowy ryt Mszy jest sam w sobie z³y, nie sugerujemy w ten sposób, ¿e ludzie czy nawet kap³ani, którzy go u¿ywaj±, s± z³ymi lud¼mi, poniewa¿ wielu uczestniczy w tej Mszy po prostu z ignorancji albo fa³szywie rozumianego pos³uszeñstwa. Czêstokroæ nie znaj± oni po prostu niczego innego. Poniewa¿ jednak nowa Msza nie jest wyrazem wiary katolickiej, stanowi ona w bardzo realnym sensie zagro¿enie dla wiary, okazjê do grzechu utraty wiary. Modl±c siê s³owami, które s± celowo dwuznaczne, nara¿amy siê na niebezpieczeñstwo przyjêcia heretyckich i fa³szywych pogl±dów.
Tak wiêc w praktyce nikomu nie wolno uczestniczyæ w nowej Mszy, podobnie jak nie wolno uczestniczyæ w liturgii prawos³awnej czy protestanckiej – i to z tych samych powodów, poniewa¿ stanowi³oby to zagro¿enie dla jego wiary.
Niektórzy mog± wysuwaæ obiekcjê, ¿e przecie¿ nowa Msza promulgowana zosta³a przez Stolicê Apostolsk±, a wiêc nie mo¿e zawieraæ ¿adnego b³êdu ze wzglêdu na nieomylno¶æ papiesk±. Jest to po prostu nieprawda. Nieomylno¶æ papie¿a nie dotyczy ka¿dego aktu, jaki on wykonuje, ogranicza siê jedynie do przypadków, gdy definiuje on doktrynê dotycz±c± wiary i moralno¶ci, bêd±c± czê¶ci± Bo¿ego Objawienia. Nieomylno¶æ ta nie dotyczy tworzenia nowych doktryn, ale jedynie definiowania zawsze wyznawanych prawd. Nigdy w historii Ko¶cio³a papie¿ nie stworzy³ nowego rytu Mszy, o dopuszczalno¶ci danego rytu Mszy decydowa³o prawo zwyczajowe, a nie fakt, ¿e zosta³ on promulgowany przez papie¿a. Gdyby prawd± by³o, ¿e papie¿ ma w³adzê tworzenia nowych rytów, niew±tpliwie mogliby¶my znale¼æ jakie¶ ¶wiadectwa historyczne tego faktu, jednak w rzeczywisto¶ci papie¿e zawsze mówi± o tym, co otrzymali od swych poprzedników, a nie o tym, co sami stworzyli. Mówi±c wprost: sam fakt, ¿e ryt ten zosta³ promulgowany przez papie¿a, nie zmienia istoty rzeczy, zw³aszcza gdy dotyczy to nowo¶ci niespotykanej nigdy w historii Ko¶cio³a.
Nawet jednak odno¶nie do prawomocno¶ci promulgacji Nowej Mszy mo¿na mieæ uprawnione w±tpliwo¶ci – z powodów nie tylko doktrynalnych, ale i kanonicznych, oraz niemal pewnej niemo¿no¶ci, by prawo mog³o znie¶æ to, co by³o odwiecznym zwyczajem. Owa kanoniczna niewa¿no¶æ jest jednym z powodów, dla których znajdujemy siê dzi¶ w absurdalnej sytuacji kanonicznej, zw³aszcza po motu proprio Benedykta XVI Summorum pontificum, w sytuacji, w której mamy dwa sprzeczne ze sob± prawa powszechne rz±dz±ce t± sam± kwesti± w Ko¶ciele – to jednak mog³oby stanowiæ temat odrêbnej konferencji.
Niestety, pomimo faktu, ¿e temat naszej konferencji jest wystarczaj±co obszerny, by¶my mogli kontynuowaæ j± jeszcze d³ugo, musimy ograniczyæ siê do tego, co ju¿ zosta³o powiedziane, czyli mówi±c w skrócie: ¿e nowy ryt Mszy nie wyra¿a doktryny Ko¶cio³a katolickiego dotycz±cej Ofiary Mszy, a wiêc nie jest katolicki.
Mo¿emy wiêc zobaczyæ, jak wielka jest rola Tradycji, zw³aszcza w naszych czasach. Kwestia nowej Mszy i dylemat, przed jakim stawia ona ka¿dego katolika, nie jest jedynie spraw± ³aciny, kadzid³a czy chora³u gregoriañskiego. To kwestia dotykaj±ca samego serca naszej wiary. Nie chodzi jedynie o piêkno rytu, ale o prawdê, jak± on wyra¿a. Nie chodzi jedynie o piêkno budynków przeznaczonych do kultu Bo¿ego, które nasi przodkowie wznosili kosztem wielkich po¶wiêceñ, ale o sam± Ofiarê, dla której je wznosili. To kwestia zachowywania tej tradycji, która uczyni³a Polskê tym, czym jest, i bêd±c± jedyn± drog±, dziêki której mo¿e ona zachowaæ sw± to¿samo¶æ – kwestia wiary katolickiej. To wiara katolicka stworzy³a wasz kraj, to Ofiara Mszy go u¶wiêci³a i uczyni³a narzêdziem obrony Chrze¶cijañstwa, to Ofiara Mszy dawa³a si³ê waszym przodkom, cierpi±cym tak d³ugo pod obc± okupacj±. Macie obowi±zek zachowaæ tê Ofiarê, trzymaæ siê tego testamentu naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, który spisa³ nam On swoj± w³asn± Krwi±. Nie zdradzajcie tego testamentu, który przekazali wam wasi przodkowie. Tak jak przetrwali oni okupacjê ze strony fizycznych wrogów chrze¶cijañstwa, tak wy musicie przetrwaæ okupacjê Ko¶cio³a przez modernistów i tych, którzy niszcz± go od wewn±trz. I z ³ask±, która wyp³ywa z Mszy, bêdziemy nadal trzymaæ siê tego, czego musimy byæ pewni, gdy¿ Zbawiciel obieca³, ¿e nawet bramy piekielne nie przemog± Ko¶cio³a. Tak d³ugo, jak zachowywana jest Jego Ofiara, ¿adne moce piekielne nigdy nad nami nie zapanuj±. Tak wiêc, drodzy przyjaciele, pro¶my w sposób szczególny Matkê Bo¿±, by zachowa³a nas blisko krzy¿a, podobnie jak On przy nim sta³a, blisko ofiary naszego Pana Jezusa Chrystusa, któr± On kontynuuje w Naj¶wiêtszej Ofierze Mszy, by¶my poprzez owoce Mszy mogli cieszyæ siê ¿yciem, które nie ma koñca – którego to szczê¶cia ¿yczê ka¿demu z was. Dziêkujê za wasz± uwagê i niech Bóg obdarzy was swoim b³ogos³awieñstwem.

gregorek - 2010-01-20, 19:50
Temat postu: AUTORZY NOWEJ MSZY
Oto fragment pracy ksiêdza R.P.Coomaraswamy ,który przepisa³em z pisma pt."Katolik - pismo Rzymskich Katolików na ¦l±sku" nr 17, styczeñ AD 2010,a które ukazuje siê do u¿ytku wewnêtrznego w Kaplicy Bractwa Kap³añskiego ¶w.Piusa X w Chorzowie.


AUTORZY NOWEJ MSZY

Wiemy ,i¿ autorem Tradycyjnej Mszy - "najpiêkniejszej rzeczy po tej stronie Nieba" - jak nazwa³ j± ojciec Frederick Faber jest ostatecznie Duch ¦wiêty.Wed³ug Soboru Trydenckiego centralna czê¶æ Mszy zwana Kanonem "sk³ada siê ze s³ów samego Pana ,Tradycji apostolskich oraz pobo¿nych modlitw ustanowionych przez ¶wiêtych papie¿y".Istota Kanonu datuje siê wstecz do przynajmniej po³owy IV wieku.Przed tym okresem dokumenty historyczne s± rzadkie ,albowiem Ko¶ció³ by³ wtedy prze¶ladowany.Ostatnie z dziesiêciu wielkich prze¶ladowañ rzymskich zakoñczy³o siê w 304 roku.Jakkolwiek historyk anglikañski sir William Palmer stwierdza :"Istniej± powa¿ne przes³anki do odnoszenia jego oryginalnej kompozycji do czasów Aposto³ów".Kanon uwa¿any by³ za tak ¶wiêty ,¿e w najstarszych sakramentarzach zaapisywany by³ z³otym inkaustem ,a ¶redniowieczni teologowie okre¶lali go jako "¶wiêta ¶wiêto¶æ".Nic dziwnego ,¿e ks.Louis Bouyer powiedzia³ kiedy¶ :"Wyrzucenie tego (tj.Kanonu) by³oby równoznaczne z odrzuceniem ze strony Ko¶cio³a Rzymskiego wszelkich twierdzeñ ,i¿ reprezentuje on prawdziwy Ko¶ció³ Katolicki".Co do modlitw i ceremonii otaczaj±cych Kanon ,s± one wszystkie spisane z Pisma i/albo Tradycji.
Kiedy dochodzimy do Novus Ordo Missae ,tak¿e znamy jego autorów.Podczas gdy formalnie i jurydycznie odpowiedzialnym by³ Pawe³ VI ,zosta³ on w rzeczywisto¶ci sporz±dzony przez komitet zwany konsylium ,który sk³ada³ siê z oko³o 200 osób z których wielu funkcjonowa³o jako soborowi periti ( "eksperci" ) podczas IISW.Przywódc± tego komitetu by³ Annibale Bugnini ,którego wolnomularskie powi±zania s± ca³kowicie poza dyskusj±.Konsylium cieszy³o siê wsparciem sze¶ciu protestanckich "obserwatorów" ,którym Pawe³ VI publicznie podziêkowa³ za ich asystê "w reedycji w nowy sposób tekstów liturgicznych ... tak aby lex orandi ("prawo modlitwy") lepiej wspó³gra³o z lex credendi ("z prawem wiary")".Jak pisa³em wcze¶niej ,jeste¶my zmuszeni przyj±æ ,¿e albo lex orandi ("prawo modlitwy") wcze¶niej nie wspó³gra³o zbyt dobrze z lex credendi ("z prawid³em wierzenia") - albo w przeciwnym razie lex credendi zosta³o zmienione.I od kiedy to Ko¶ció³ potrzebuje pomocy protestantów ,heretyków -ludzi ,którzy z definicji odrzucaja Jego nauczanie - by asystowali mu w tworzeniu Jego rytów?
Maj±c na uwadze pochodzenie osób odpowiedzialnych za tworzenie nowej mszy i rozwa¿aj±c jej zaznaczone rozbie¿no¶ci w temacie przedstawienia Tradycyjnej Mszy ,pomimo wybiórczego u¿ycia przez now± mszê fraz z Pisma ¦wiêtego,mmo¿na powa¿nie kwestionowaæ czy Duch ¦wiêty mia³ cokolwiek wspólnego z jej kreacj±.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group