Strona główna Parafii św. Zygmunta i św. Jadwigi Śl. w Kędzierzynie-Koźlu Forum Parafialne
Forum Parafii pw. św. Zygmunta i św. Jadwigi w Kędzierzynie-Koźlu

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Próba czy lekcja?
Autor Wiadomość
Chaos 


Wiek: 45
Dołączyła: 11 Kwi 2008
Posty: 102
Skąd: K-K
Wysłany: 2010-03-23, 14:12   Próba czy lekcja?

Po co zostajemy poddawani "próbie wiary"skoro Bóg wie że i tak się "wyłożymy".On przecież zna nasze słabości.Chodzi o lekcję pokory czy o to żebyśmy popadli w rozpacz?????
_________________
Paulo Coelho

- Nie chce pani znać stanu swego zdrowia?
- Wiem, jaki jest - odparła Weronika. - Mój stan to nie to, co widzicie w moim ciele, ale to, co dzieje się w mojej duszy.
 
     
Justysia 

Wiek: 25
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 10
Skąd: Kędzierzyn-Koźle
Wysłany: 2010-03-23, 15:07   

Bóg stawia na naszej drodze przeszkody, jakimi są właśnie te próby, aby sprawdzić naszą siłę i wiarę. W ten sposób Bóg może się przekonać, czy w momencie wystawienia nas na próbę dalej będziemy Mu ufać, kochać Go, czy odwrócimy się od Niego, bo będziemy słabi. Chociaż Bóg zna nasze słabości i bardzo dobrze wie czego najbardziej się boimy to wystawia nas na próbę, aby pokazać nam, że coś jednak robimy źle, chce nam objaśnić, co musimy zmienić w swym życiu, co do tej pory oddalało nas od Niego.
Nikt nie powiedział, że po każdej próbie musimy się „wyłożyć”. Ktoś kto naprawdę ufa Bogu i chociaż się w niektórych momentach swego życia potyka o grzech, nie „wyłoży” się do końca. Ktoś kto kocha będzie dążyć do tego, aby uszczęśliwić tą osobę. Tak samo jest z nami, jeżeli bardzo mocno kochamy Boga za to wszystko, to i tak powinniśmy mu dziękować za to, że wystawia nas na „próbę wiary”, bo w ten sposób możemy się przekonać co robimy źle, zmienić to i przede wszystkim pogłębić naszą wiarę oraz stanąć bliżej Boga i Jego miłości.
 
     
Chaos 


Wiek: 45
Dołączyła: 11 Kwi 2008
Posty: 102
Skąd: K-K
Wysłany: 2010-03-24, 05:21   

"Wiśta wio łatwo powiedzieć" :-(
_________________
Paulo Coelho

- Nie chce pani znać stanu swego zdrowia?
- Wiem, jaki jest - odparła Weronika. - Mój stan to nie to, co widzicie w moim ciele, ale to, co dzieje się w mojej duszy.
 
     
Ks. Krzysztof 

Wiek: 38
Dołączył: 23 Mar 2008
Posty: 108
Wysłany: 2010-03-24, 14:57   

Bóg ukochał bardzo Abrahama, a jednak kazał mu złożyć ofiarę ze swego syna. Bóg ukochał Hioba a jednak zabrał mu wszystko by poznać jego wiarę.

Bóg dał nam wolność. Od nas zależy jak z tego daru wolności skorzystamy. Czy pozostaniemy wierni Bogu, czy też się sprzeciwimy Jego oczekiwaniom. Stąd chyba wystawia nas na próbę. Ileż to razy w życiu prosimy o coś np. o zdanie egzaminu na prawo jazdy, i jak często bywa że gdy zdamy to nie podziękujemy, albo nie uda nam się zdać raz, drugi czy trzeci i odwracamy się od Boga bo mówimy że nas nie słucha, a może próbuje czy wtedy gdy nie jest "dobrą wróżką" także będziemy Mu wierni, czy się odwrócimy.

Wiara mężnie wyznawana - to wiara stała.
 
     
figlarka 

Wiek: 28
Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 59
Skąd: k-koźle
Wysłany: 2010-03-24, 16:25   

Każdy z dorosłych już ludzi przyjął Bierzmowanie czyli sakrament dojrzałości chrześcijańskiej.By dojrzałość tą przyjąć calym sobą jesteśmy wystawiani na próby.Każdego dnia spotyka nas coś,czego się nie spodziewmy,każdego dnia doznajemy cierpienia czy smutku,ale tego samego dnia doznajemy również radości,ale tej ostatniej nie widzimy,bo oczy zasłoniete mamy wizją naszego ogromnego cierpienia.Jednak wizja ta jest często przesycona poprzez szatana.Gdy Bóg wystawia nas na próbę ów zaraz obok pojawia się szatan,który wmawia nam,że źle że Bóg tak robi,że skoro mamy niezdany egzamin czy umarł ktoś nam bliski tzn.że Bóg o nas zapomniał i nas nie kocha.Jeśli w to uwierzymy to będzie zwycięstwo szatana,jednak najgorzej gdy przestajemy wierzyć w jego istnienie,bo wtedy to on będzie mógł wmawiać nam różne rzeczy.Tak jednak nie jest.Bóg owszem zsyła nam cierpienie,ale w tym cierpieniu nie jesteśmy sami.Każdego dnia podaje nam rękę i nigdy,przenigdy nie zsyła na nas tego,czego nie możemy znieść,On zna nasze siły.Jeśli wie,że z czymś nie damy sobie rad,bo niejednkrotnie ejst tak,że człowiek potrzebuje porozmawiać z drugim człowiekiem wtedy posyła nam przyjaciół,których my często nie widzimy albo nie chcemy zobaczyć,dlatego powinniśmy każdego dnia modlić się to otwarcie nam oczu.Poza tym Jezus specjalnie ponad 2000 lat temu przyszedł na ziemię,bo chciał przeżyć to,co my by lepiej nas zrozumieć.Wiecie jakie jest najkrótsze zdanie w Piśmie Świętym??? ...."Jezus zapłakał"-zapłakał,bo starcił kogoś kogo kochał, swojego przyjaciela.Potem w Ogrodzie Oliwnym czuł się samotny i opuszczony.Na Drodze Krzyżowej był sam.Tyle ludzi się od Niego odwróciło...Nie raz po Jego policzkach również płynęły łzy.Jezus mój drogi człowieku przeżył to samo co my,mimo że tak dawno.Czasy się zmieniły,ale nie uczucia innych ludzi,nie nasze serca.Każdy człowiek niejednokrotnie nie ma już siły,brakuje mu odwagi.Przychodzi i zarzuca Bogu,że to przez Niego,a Boga można znaleźć w ciszy.On w ciszy serca pokaże którędy kroczyć i skąd wziąść siły.On jest naszą siłą na codziennych ścieżkach zycia.Próby wiary są cieżkie gdy wszytsko się wali,a człowiekowi brakuje siły do pójścia za Chrystusem,ale On powiedział:"Ja będę z Wami przez WSZYTSKIE dnia aż do skończenia świata"Powiedział wszystkie,a nie tylko te szcześliwe i On jest,bo kocha człowieka,bo to dla człowieka umarł na drzewnie krzyża by otworzyć niebo.On każdego dnia dotyka nasze serca wlewając w nie nadzieję i wiarę.Jeśli życie oprzemy na trwałym fundamencie wiary i z ufnością bedzimey potrafili powiedzieć słowa,które wypowiadmy każdego dnia,co wcale nie ejst łatwe,tak wiem, słowa "Bądź wola Twoja"wtedy zwyciężymy każdą próbę,bo w najgorszych sytuacjach Bóg nas nie opuszcza i niesie nas na swoich rękach,by pomóc nam przejść łez dolinę i przetrwać próbę,którą po ludzku ciężko jest znieść.
_________________
Nie daj się zwyciężyć złu,
ale zło dobrem zwyciężaj!
 
     
tulipa 

Wiek: 25
Dołączyła: 28 Sty 2010
Posty: 3
Skąd: k-koźle
Wysłany: 2010-03-24, 20:08   

Chociaż czasami jest ciężko, jest coraz mniej sił, a góra coraz bardziej stroma… nie możemy się poddać. Może i czasami myślimy że to koniec, gorzej już być nie może i nie ma sensu się starać, nie możemy za to wszystko obwiniać Boga bo On nigdy nie zsyła na nas tego czego nie potrafilibyśmy znieść. Czy Bóg poddaje nas próbie? Chyba tak sprawdza czy się od Niego nie odwrócimy tylko dlatego że coś poszło nie po naszej myśli i moim zdaniem przy tym, że coś nam nie wyszło dostajemy swego rodzaju lekcję. Tylko nie zawsze potrafimy z niej wyciągnąć właściwe wnioski i właśnie wtedy za nasze niepowodzenia winimy Boga, a przez to zaczynamy się od Niego oddalać.
 
     
Justysia 

Wiek: 25
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 10
Skąd: Kędzierzyn-Koźle
Wysłany: 2010-03-24, 20:46   

Nasza wiara jest wtedy bardzo silna, gdy zostanie wypróbowana. Przez nasze życie musi przejść burza, tornado, wiele prób i nowych, zaskakujących doświadczeń, aby nasza wiara była tą wiarą silną i mocną w naszym sercu. U wielu osób występuje wiara powierzchowna polegająca jedynie na staniu w miejscu, jeżeli chodzi o zaufanie i zawierzenie się Bogu; dla takiej osoby Msza Św. w niedzielę, spowiedź co jakiś czas to jedynie rytuał, który trzeba „odbębnić”. Na szczęście są również ludzie o wierze autentycznej, gdzie liczy się na pierwszym miejscu Bóg i miłość do Niego. Jednak, aby stawać się na nowo noworodkiem życia, Bóg wystawia nas na próbę wiary, ponieważ chce się przekonać na czym oprócz miłości i zaufania do Niego, opieramy się w życiu. Chce się przekonać czy to On jest tym najważniejszym w życiu człowieka.

Bóg pragnie od nas wiary. Wystawiając na próbę robi w naszym życiu „zamieszanie”, aby później mogło wyjść słońce, aby mógł wejść do serca człowieka na nowo, ale już jako spokojny powiew wiatru. Bo po burzy zawsze przychodzi tęcza i wychodzi słońce, a w naszym życiu takim słońcem jest Bóg, który po próbie, po cierpieniu, bólu pojawia się dodając nam siły swymi promieniami miłości. Czasami nawet, gdy cierpimy, gdy trwa burza, On jest chowając się za wielkimi czarnymi chmurami i wyczekując, aż wreszcie człowiek Go dojrzy.

Bardzo dużo ludzi się pojawia, którzy stawiaj pytanie: „dlaczego Boże akurat ja? dlaczego ja mam cierpieć?”. W momencie cierpienia poddajemy się, uciekamy od wszystkiego, w niektórych sytuacjach pytamy Boga, a czasami nawet wyrzucamy Mu, że to przez Niego. Jednak On nie robi tego dla siebie. Nie chce abyśmy Go tak traktowali. Bardzo dobrze zna naszą wiarę, nasze zalety i wady. Bóg nie chce wytykać nas palcami, że jesteśmy tchórzami, grzesznikami, poddajemy się pokusie. On nie chce w sposób „perfidny” wytykać nam naszą słabość. Jemu bardziej chodzi o to, abyśmy sami się o tym przekonali i pragnęli zmienić to jak tylko się da.
 
     
figlarka 

Wiek: 28
Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 59
Skąd: k-koźle
Wysłany: 2010-03-24, 21:43   

Bóg nie tylko nie chce wytakać nam naszych wad,ale nie robi tego.Próbuje wszelkimi możliwymi sposobami pokazać nam co robi nie tak,wskazać właściwą drogę by pokierować nas do szczęścia,w konsekwencji do nieba.Bóg nigdy nie chciał nikomu wytykać tego,co źle robi na siłę.Czasem jednak ludzie zmuszają Boga do ostateczności i gdy chcą wystawić Go na próbę On pokazuje im ich grzechy.Tak samo jak zrobił to pisząc na piasku przy kobiecie,którą grzesznicy tacy sami jak ona chcięli ukarać.Żaden człowiek nie powinien wytykać innym grzechów czy psuć dobrej opini.Łatwo jest zepsuć komuś dobrą opinię,ale o wiele trudniej później to naprawić.Jednak i takie próby zdarzają się w życiu.Gdy nagle człowiek traci dobre zdanie w oczach innych,ale nie mozemy wtedy zapomnieć,że nie traci tego zdania w oczach Boga.Tylko Bóg wie jaki jest człowiek,zna każde zachowanie.Człowiek może stracić wszystko,ale nigdy nie starci godności w oczach Boga.Nikt nie moze odebrać nam,ludziom godnosci.Gdy Jezusa obdarli z szat w oczach ludzi starcił być moze godność,ale nie starcił jej tak na prawde.Ludzi niejednokrotnie źle postępują,potykają się,upadają i często nie mają siły iść dalej,ale nie oznacza to,że to koniec.Podczas próby upadli,ale mogą się podnieść.W każdej chwili nad ich głową jest ręka,która chce pomóc,bo jest pełna miłości i przyjaźńi.Tylko prawdziwa przyjaźń jest trwała i wieczna.Nie złamią jej wody...Kiedy życie oparte jest na wierze w Tego,który kocha wszystko można wytrzymać,bo jak to kiedyś powiedział kardynał Stefan Wyszyński"Ja mam wiarę siłę,której oni nie znają" i to święte słowa.Wiara jest nieopisaną siłą.Jeśli pokładamy nadzieję w Bogu to wiara sprawi,że będziemy potrafili w chwialch próby zawierzyć się Najwyższemu,że nie odwrócimy się od Niego,że nie będziemy Mu wypominali,ani wracali do tego co było,bo On już dawno o tym zapomniał.
Czas próby ubogaca naszą wiarę.Tak jak problemy w życiu sprawiają,że znajdujemy przyjaciół,a każdy cios sprawia,że przyjaźń jest silniejsza,bo odkrywamy tak wiele rzeczy w drugim człowieku,którego takl na prawdę znamy.Tak samo jest z wiarą i próbą.cierpienie nigdy nie jest przypadkowe.Cierpienie uczy nas wrażliwości na drugiego człowieka,otwiera oczy na rzeczy,których wcześniej nie widzieliśmy i sprawia,że stajemy się innymi ludźmi,bardziej doroslymi w wierze i dojrzalszymi w życiu.Jednocześnie gdy radzimy sobie z przeciwnościami często jesteśmy przykładem dla innych,którzy patrzą na nas z boku.Jesteśmy dla nich siłą gdy mają pokonywać i zwalczać swoje próby.Czasem wydaje nam się,ze nasze cierpienie jest daremne jednak to nieprawda.Jest ono darem nie tylko dla nas,ale również dla drugiego człowieka,który może być nim niesamowicie ubogacony.
W życiu zdarzają się różne sytaucje,ale najważniejsze jest pokaładać ufność w Bogu,bo wszytsko mogę w Tym,który mnie uamcnia,który przychodzi i którego Droga Krzyżowa każdego dnia biegnie obok nas.
_________________
Nie daj się zwyciężyć złu,
ale zło dobrem zwyciężaj!
 
     
gregorek 

Dołączył: 23 Mar 2008
Posty: 70
Wysłany: 2010-03-25, 01:33   

Pani Figlarko - właśnie zaprezentowała nam Pani wspaniały koncert błędów.

1.Bóg właśnie jak najbardziej chce i wytyka nam nasze wady.Święty Tomasz z Akwinu w jednej ze swoich sum pt "o Wadach i grzechach" pisze za św. Augustynem ze "wada to taka jakość ,która duszę robi złą" i że sprzeciwia się cnocie itp.Musimy więc walczyć z naszymi wadami tak jak i z grzechami ,bo w sumie to jedno i to samo.Inna jest sprawa nabywania wad ,ale o tym może kiedy indziej.Żeby walczyć z nimi trzeba o nich wiedzieć a zwykle się nie wie dopóki ktoś nam ich nie wytknie.To samo z grzechem.A więc wytknięcie komuś wady ,jest nawet dla niego błogosławieństwem.

2.Każdy człowiek powinien wytykać drugiemu jego grzechy.

3.Z "psucia opinii" (swojej) najbardziej niezadowoleni się ludzie ,którym na niej zależy ,czyli przepełnieni pychą.A ta jest jak wiemy jednym z grzechów głównych.

4.Gdyby Bóg wiedział jaki jest człowiek ,niepotrzebne byłoby Dzieło OdkupieniaJest to tzw.teoria predestynacji wyznawana przez protestantów.Oni to twierdzą ,że Bóg wie kto będzie zbawiony a kto nie i dlatego nie muszą przestrzegać żadnych zasad moralnych .Bo albo są ,albo nie są zbawieni.Być może w Swojej mądrości ,dając nam wolną wolę wyboru ,Bóg w jakiś sposób chwilowo nie chce wiedzieć co zrobimy.Po śmierci naszej nas osądzi.

5.Tzw."godność" straciliśmy po grzechu Adama i Ewy i jej nie mamy.Mamy grzech pierworodny a nie godność.Godność odzyskają ci którzy będą w Niebie.Niektórzy juz tam są .Miejcie świadomość ,że Bóg dał nam Prawo które musimy przestrzegać ,a jeśli nie będziemy tego robić ,niechybnie ześle nas do piekła.Bez względu na miłość ,bo oprócz niej jest sprawiedliwość.Jeśli nie podoba się komuś Boże Prawo ,które z pewnością obowiązuje w Niebie ,to nie wejdzie do Nieba.Dla nas Prawo to składa się głownie z obowiązków względem Boga a jednym z nich jest walka z grzechem.W Ewangelii jest o tym dużo ,między innymi jest powiedziane ,że jeśli ktoś zgrzeszył należy go upomnieć na osobności,jeśli zgrzeszył powtórnie należy go upomnieć we wspólnocie ,a jeśli znów się to zdarzy należy go usunąć ze wspólnoty.Mniej więcej tak jest napisane.

I coś na temat tzw."prób".Jak wiadomo ,szatan był kiedyś potężnym ,ulubionym Aniołem Boga,ale w pewnym momencie ,pod wpływem pychy wypowiedział Bogu posłuszeństwo.Jako Anioł ,stworzony był do wieczności ,poza czasem , i jego sprzeciw nie przeminął , tylko wciąż w wieczności trwa.Następnymi stworzeniami które sprzeciwiły sie Bogu ,złamali Jego Prawo ,popełnili grzech , byli Adam I Ewa ,jednak byli oni istotami co prawda mającymi żyć wiecznie ,ale już w "czasie" ,i dlatego ich sprzeciw nie miał aż takich konsekwencji ,jak 'non servum' powiedziane przez szatana.Stracili Godność ,Łaskę i życie wieczne ,ale wciąż mieli szansę to odzyskać.Posłuchali się szatana -już wtedy upadłego - i jest to tak ,że wybrali jego prawo.I Bóg zdecydował ,że zamiast zniszczyć ludzi da im żyć ,poprzez wyznaczony czas ,według praw szatana ,skoro sami je wybrali.W miłości Swojej do nas i w miłosierdziu nie dopuszcza do tego aby zasady szatana rządziły nami absolutnie ,bo juz dawno ludzie by sie powybijali ,jedynie dopuszcza pewien stopień zła abyśmy sami ,w praktyce , poznali jak doskonałe i wspaniałe jest Prawo Boga.A wiec te 'próby' ,to zło ,jest konsekwencją naszego wyboru.Naszego dlatego ,że każdy nasz grzech jest tym samym ,który popełnili Prarodzice.Każdy grzech jest kolejnym 'non servum' i to wciąż trwa.W każdej sekundzie istnienia tego świata.I to raczej nie Bóg a my sami na te próby się wystawiamy .A Bóg pilnuje aby te 'próby' czy pokusy nas nie przerosły i daje nam środki do walki z nimi.Choć trzeba przyznać ,że niektórzy są w jakiś szczególny sposób doświadczani.Vide przykład Hioba.
Kiedy Pan nasz Jezus Chrystus modlił się w Ogrójcu tuż przed Swoją Świętą Męką ,opuściła Go cała jego Boska natura.Nawet Ojciec Jego Go opuścił ,i czy znaczy to ,że Pan nasz Jezus Chrystus został poddany próbie?Oczywiście nie ,to była konsekwencja naszych grzechów.Gdyby miał choć odrobinę Swej Boskości wtedy ,nie mógłby tak dobitnie cierpieć.
Co do wiary ,to zadajmy sobie pytanie ,czy możemy być zbawieni jedynie na podstawie wiary w to ,że Bóg jest Jeden w Trójcy i ,że jest miłosierny ,to się nad nami na pewno zmiłuje ?To o wiele bardziej w niebie powinien być szatan ,bo on nie tyle wierzy co wie.Widział Boga ,znał Go ,a jednak jest w piekle. Piekło jest pełne ludzi którzy "wierzyli".Wiara to nie tylko wierzyć ,że Bóg istnieje i jest to jakiś dobry dziadzio .Nie.To za mało.Niech wam Kapłani wytłumaczą ,dlaczego Bóg odwrócił się od Izraela...bo nie czcili Go tak jak On chciał ,żeby to robili.Nie przestrzegali Jego Prawa.Bo taka jest natura rzeczy ,że jeżeli przestanie się czcić Boga ,to stopniowo zacznie się tracić sens wszelkich obrzędów z kultem związanych ,potem zrelatywizuje się wszelkie Boże Prawa.I będzie się wierzyć w dobrego dziadzia na potrzeby społeczeństwa ,ale już nie w Boga.Tego Jedynego Prawdziwego Sprawiedliwego i ....Miłosiernego dla tych ,którzy przynajmniej starają się żyć według jego Praw i kochają Je.
Kwestia odpowiedniego oddawania czci Bogu często zawiera się w rzeczach niby-małych.To codzienna modlitwa rano i wieczorem , modlitwa przed - i po posiłku ,nawet to jak się wykonuje znak Krzyża - czy byle jak ,czy z pietyzmem - podobno Bernadeta ,której w Lourdes objawiła się Matka Boża tak pięknie robiła ten znak ,że na sam widok wielu ludzi się nawróciło.Także klęczenie i - a to już sprawa wielka - przyjmowanie Komunii Świętej.Nie na stojąco a na KOLANACH!!!I przy balaskach.Z pobożności rodzi się moralność ,a z moralności mądrość.Taka mamy teraz moralność na świecie jaką i pobożność.O mądrości nie wspomnę.I co ...powiemy ,że to Bóg nas wystawia na "próbę"?Nie ...to szatan nas niszczy.To on nam wmawia ,że przed Bogiem już nie trzeba klękać ,bo przecież my jesteśmy z XXI wieku.A Bóg to przecież nasz kumpel.Bo przecież my już jesteśmy doskonali ,sami bogami jesteśmy.Przed nikim klękać nie będziemy.To nie Bóg nam prostuje kolana "na próbę" tylko szatan.Zwierzę sie teraz ... przez około rok jak przychodziłem do naszego Kościoła na mszę ,klękałem przy przyjmowaniu Komunii Świętej ,przeżywając srogie katusze bo nigdy nie byłem pewny czy Ją dostanę (niestety w wielu parafiach Kapłani odmawiają podania Hostii Św. wiernemu który klęczy) ,ale po pierwsze wiedziałem że tak trzeba ,a po drugie miałem nadzieję ,że i inni wierni zaczną klękać.Nikt nie zaczął.Dla mnie to wyszło na dobre ,bo zacząłem jeździć na prawdziwą Mszę katolicką ,a taką jest tylko Msza Trydencka.
To na razie tyle...Niech Pani pisze ,Pani Figlarko dalej na forum ,bo pisze Pani ładnie ,tylko że to wszystko nieprawda.To takie pedagogiczne pitu - pitu ,jakby skopiowane z jakiegoś "poradnika małego psychologa".
Prosze myśleć samodzielnie.
_________________
Deus, tu conversus vivificabis nos...

gregorek
 
 
     
Justysia 

Wiek: 25
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 10
Skąd: Kędzierzyn-Koźle
Wysłany: 2010-03-25, 16:55   

„Pedagogiczne pitu – pitu”? Skąd gregorku wiesz, że to skopiowane z „poradnika małego psychologa”? Bardzo dużo jest osób, które próbują dostać się na psychologię i nie zaczynają od kopiowania tekstów z jakiś tam poradników, lecz sami potrafią wyciągać wnioski, a to, że są w takiej a nie innej formie napisane to raczej nie ich wina. W końcu każdy pisze to co chce i co uważa za prawdziwe. Nikt nie jest doskonały i nikt nie pisze tak pięknie...Nie można komuś na siłę „wciskać”, że to co pisze jest błędne. Po to jest forum, aby każdy mógł wyrazić swoje zdanie. Przez nazwanie tekstu „pedagogicznym pitu – pitu” można na przykład obrazić w ten sposób autora tekstu.

Ale wracając do tematu...”Każdy człowiek powinien wytykać drugiemu jego grzechy”. I tu do końca się nie zgodzę. „POWINIEN”? Skoro każdy każdemu będzie wytykał wszystkie błędy, upadki i złe uczynki, po pewnym czasie zapomni o swoich własnych. Człowiek pouczający wciąż innych w końcu nie będzie zauważał swoich błędów. „Uodporni się” na swoje grzechy, ale także w innym człowieku będzie widzieć jedynie te złe rzeczy, a w życiu raczej nie o to chodzi. Można oczywiście pokazać, powiedzieć, w jakiś sposób przekazać, że ta inna osoba robi coś źle, ale to nie może wyglądać tak, że będziemy to przekazywać każdemu napotkanemu człowiekowi i narzucali swoje zdanie na ten temat.

„Czy możemy być zbawieni jedynie na podstawie wiary w to, że Bóg jest Jeden w Trójcy i, że jest miłosierny?”. Dla wielu ludzi jest to mała iskierka, kruszynka nadziei. Człowiek myślący, że Bóg jest miłosierny ma w sobie już zasiane ziarenko wiary; w tym człowieku można już zauważyć, że wkroczył na drogę idącą z Bogiem. Wiadomo, że jest to jeszcze za mało, ale zawsze coś. I raczej to nie nam oceniać czy zostanie zbawiony, czy nie. To już tylko sam Bóg wie i lepiej zostawmy to Mu.

Wiara nie polega jedynie na tym, aby „odbębnić” modlitwę poranną, wieczorną, przed posiłkiem, po...i tak dalej i tak dalej...przynajmniej wiara dla mnie to nie tylko odmówić regułkę, ale również porozmawiać z Bogiem w każdej chwili, ofiarować Mu swój dzień, wszystko to, co dzisiaj zrobiłam, ale także i przede wszystkim MIŁOŚĆ, ZAUFANIE i ODDANIE SIĘ MU. Nie powinniśmy traktować Boga, jako tzw. pomocnika, który w każdej sytuacji pomoże, ale przede wszystkim mieć Go za przyjaciela, tego prawdziwego, który wysłucha to, co zrobiliśmy dzisiaj, którego przeprosimy za to wszystko, co zraniło, uwielbimy Go...
 
     
Ks. Krzysztof 

Wiek: 38
Dołączył: 23 Mar 2008
Posty: 108
Wysłany: 2010-03-25, 18:30   

Ja tylko do tej iskierki nadziei. Pięknie napisane, jednak gregorek poruszył inny wątek, a mianowicie ten że dziś chyba zbyt wiele mówi się o miłosierdziu Bożym (moim zdaniem) a coraz mniej o Bożej sprawiedliwości. A przecież jedna z prawd wiary mówi że Bóg jest Sędzią sprawiedliwym który za dobro wynagradza, a za zło każe! nie ma prawdy wiary mówiącej o miłosierdziu. Jeśli zbyt mocno zachłyśniemy się miłosierdziem możemy dojść do przekonania że wszystko możemy bo w końcu Bóg jest Miłosierny i wszystko nam wybaczy a to już mijanie się z prawdą, bo na przebaczenie trzeba zapracować.
 
     
Ks. Krzysztof 

Wiek: 38
Dołączył: 23 Mar 2008
Posty: 108
Wysłany: 2010-03-25, 18:32   

I jeszcze jedno czy powinno się "wytykać" grzech - powinno. Bo przytaknięcie (zgodzenie się na grzech) jest grzechem!!!!
 
     
Justysia 

Wiek: 25
Dołączyła: 28 Mar 2008
Posty: 10
Skąd: Kędzierzyn-Koźle
Wysłany: 2010-03-25, 21:01   

No dobrze powinno. Ale to nie będzie tak, że człowiek, który wskazuje innym grzech po pewnym czasie zapomni o swoich, a będzie tylko widział błędy innych? Bo każdy może pokazać innym ich błędy, ale jak się w tym zakręci i po pewnym czasie będzie widział wszystkich innych, ale siebie nie? Powiem tak: moim zdaniem można komuś wskazać błędy, ale żeby to nie wyszło poza granicę w późniejszym czasie.
 
     
figlarka 

Wiek: 28
Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 59
Skąd: k-koźle
Wysłany: 2010-03-26, 15:42   

wytać grzechy?Ja bym to inaczej ujeła.Powiedziałabym aby pokazywać innym,że źle czynią,że pojść powinni inną drogą,że to robią rani ich przyjaciół,rodzinę,najbliższych,ale nie robić tego w sposób obraźliwy.Wyśmiewanie się ze złych zachowań innych nie przynosi żadnych efektów wręcz przeciwnie.Żeby ukazać że człowiek robi coś źle najpierw trzeba umieć do niego dotrzeć,bo owy człowiek zastanowił się nad usłyszanymi słowami,a nie je odrzucił,bo ukaże mu się coś w niewłaściwy sposób.Owszem bardzo wiele ludzi zapomina o Bogu Sprawiedliwym,zapomina że każdy grzech jest złem,za któe jest kara,ale jednocześnie zapomina o tym,że powinien żałować,Z takiego myślenia często tworzy się zamknięte koło.Trzeba umieć popatrzeć na siebie,w swoje serce i powiedzieć"tak zrobiłam/zrobiłem źle,wstydzę się,żałuję,pragnę pzrebaczenia.Kapłan w imieniu Boga nam przebacza i w tym momenice Bó zapomina bo jest Miłosierny,a my często rozpamiętujemy.Z jednej strony to dobre-uczymy się wtedy i mozemy wyciągnść wnioski,ale trzeba to robić z umiarem,bo takie umiaru nie będzie może to źle się skończyć.

To co napisałam nie jest z "poradnika małego psychologa",ja nim nie jestem.Piszę to,co na prawdę uważam,co sądzę i czego keidyś w zyciu się nauczyłam.To jest myślenie samodzielne.Ja nie staram się być tu psychologiem ani jakimś terapeutą,bo to nie o to chodzi.Próba wiary na prawde moim zdaniem pomaga wbrew pozorom,a Bóg wie jacy my jesteśmy i wie ile możemy wytrzymać,dlatego nigdy nie zsyła na nas tego czego nie mozemy znieść.Każda modliwta z Bogiem jest bardzo ważna.Gdy człowiek uklęknie i popatrzy na wizerunek Jezusa,na krzyż,na którym umarł człowiek wiele pyatń nie jednemu przychodzi do głowy.Wiele osób nawróciłą się w momencie gdy uklękli,ale nie mozemy oceniać tych,którzy np.w Kościele modlą się na siedząco.Często się zdarza,ze ich wiara na prawde jest mocna i silna,budowana na trwałym fundamencie.Tylko Bóg może ocenić to,jaki osoba wiary jest każdy z nas,iż wiara jest prywatną kwestią między Bogiem,a człowiekiem.Relacje z Bogiem pomagają nam w codziennej wędrówce po ścieżkach naszego życia,ale im częściej będziemy rozmawiać z Bogiem,będziemy przyjmować Go do serca tym będzie ta relacja lepsza,tym z głębszą wiarą będziemy potrafili powiedzieć słowa"Bądź wola Twoja"i na prawde ufać w to co wypowiadamy każdego dnia na modlitwie.Jednak w życiu człowieka drugi człowiek jest bardzo ważny,takich ludzi zsyła nam Bóg by pomogli przejść nam razem tą drogę,którą On już kiedyś szedł.I nie chodzi tu o dbanie o dobrą opinię na siłę,ale gdy ktoś zaczyna szerzyć perfidne kłąmstwo i stara się poniżyć drugiego człowieka to nie jest pychą wytłumaczyć komuś,ze jest inaczej niż usłyszał od osoby trzeciej.Ludzie niejednokrotnie zazdroszą innym i przez to chcą im zniszczyć życie.Gdy opowiadają nieprawde wiele osób moze w to uwierzyć,a najgorzej gdy człowiek czuje się samotny pośród ludzi,którzy myślą,ze nigdy nie jest samotny.Gdy idzie do pracy czy szkoły,a ta nikt się do niego nie odezwie,każdy tylko patrzy oceniajacym zmnym spojrzeniem,jesli do tego w domu się nie układa,mimo że Bóg nie opuszcza człowiek taki nie wie jak się zachować.Czuje się gorszy od innych nawet gdy tak nie jest.Traci swoją samooceną,którą każdy posiada i bardzo często dochodzi do tragedii,a potem każdy zastanawia się co się stało?A człowiek ten szukał jedynie jednego uśmiechu,nieczego więcej.To nie jest pycha,ale wołanie o pomoc,którego często my,ludzie XXI wieku nie widzimy bądź nie chcemy zobaczyć,bo tak nam wygodniej,a czasem nie tzreba wiele,czasem wystarczy jedno dobre słowo,pomocna dłoń,niepotępiajace spojrzenie,a czasem na p[rawde nie tzreba tego wszystkiego wystrczy zwykły uśmiech.To nic nie kosztuje,a tyle daje drugiemu człowiekowi.Jednak każdy taki człowiek posiada godność,każdy ją ma.Nie mozemy powiedzieć,ze człowiek nie ma godnosci.Pierwsi ludzie owszem popełnili grzech,ale konsekwencją tego jest dla nas grzech pierworodny,ale nie odebrali nam tym złem godnosci.Posiada ją każdy człowie niezależnie od tego jakiej jest rasy czy narodowosci.Jezus przyszedł na ziemię i pokazał nam jak mamy czynić i to że mamy godność człowieka i nikt nie moze nam jej odebrać.pokazał nam,że to jakimi jesteśmy ludźmi będzie rzutować na to co będzie potem.Bóh nigdy nie opuścił Jezusa.To był Jego syn i nie uczynił by tego.Jezus z krzyża zawołał"Boże Mój,Boże Mój czemuś mnie opuścił"nie dlatego,że Bóg Go zostawił,opuścił,ale dlatego by dać nam świadectwo(i to nie moje słowa,ale ojca od którego to keidyś usłyszałam).Pokazał nam,że wszystko mozna wybaczyć i że czasem wystrczy nawrócić cię aby być szczęśliwym.On wybaczył łotrowi oraz tym,którzy Jego ukrzyżowali,odarli z szat.Mimo że to uczynili nie stracił nigdy godnosci,bo godność nadaje nam Bóg.Sprawił,że możemy żyć,a potem dostąpić dalszego życia.Mamy owszem obowiązki wobec Boga,jest On sędzią,ale On jest również naszym Przyjacielem i o tym też nie mozemy zapomnieć.
_________________
Nie daj się zwyciężyć złu,
ale zło dobrem zwyciężaj!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group